Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 847 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

To jest już koniec?

wtorek, 04 maja 2010 5:59

Przeniosłam się tutaj: http://misspandora.blog4u.pl/
Nie muszę się Wam tłumaczyć dlaczego. (Sama tego nie wiem xD)

Zapraszam zatem :*

Tam jestem częściej : )


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

Powrót.

środa, 25 listopada 2009 12:13
Myślę, że wrócę tu na stałe.  Moje życie pędzi strasznie, sama nie wiem jak znajduję jeszcze czas na czytanie czy chociażby oglądanie tv. Strasznie mnie boli upływ czasu. Znika tak wiele, a tak mało przybywa. Więcej bólu, więcej zła i troszkę uśmiechu. Potrzebuje powietrza, tonę w morzu niepewności. Potrzebuję nadziei, która nigdy nie umiera... Co będzie tego nie wiem, mam nadzieję, że będzie dobrze.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zawieszam!!!

poniedziałek, 29 czerwca 2009 0:09

Zważywszy na to,że od środy [1.07.09 r.] przeprowadzam się do innego miejsca i będę mieszkać z moim ukochanym Łukaszkiem i zważywszy na to,że nie będę mieć dostępu do internetu [T.T] zawieszam działalność tego bloga. Będę dostępna tylko i wyłącznie pod numerem telefonu. [Ci, którzy powinni go mieć, mają, inni, no cóż...] Sama nie wiem kiedy wrócę, pewne jest,że wrócę. Trzymajcie się ;* Pa.!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

zmienność.

wtorek, 16 czerwca 2009 22:44
Czasem zastanawiam się czy to co robię ma sens... widocznie nie ma.Wszystko jest taką hiperboliczną, zafajdaną zmienną. To boli i uzależnia. Bycie życiowym nieudacznikiem jest jak śmiertelna chorobą przenoszona drogą płciową. Tyle zwierzęcych instynktów w człowieku ciągle drzemie i tak niewiele zdajemy sobie o nich sprawy. Beznadziejność miesza się i plącze razem ze szczytowaniem i szczęściem organicznym. Kwas, tlenek azotu i siarki i codzienny maraton 'bycia sobą inaczej'. Ciągła rutyna i ten sam słodko-gorzki program w TV. Powieść o niewyraźnym zarysie akcji i fabule zbyt oziębłej i matowej, by się nią rozkoszować i spożywać ją ze smakiem. Życie, chwila tylko wymieszana ze śmiercią. Cieszy mnie jedynie fakt,że w tym pełnym przepychu i beznadziejnie polukrowanym świecie jest szansa na prawdziwą miłość. Na miłość bezinteresowną, bez hipokryzji, bez blichtru... Czy ją odnalazłam? Myślę,że tak. Amelia od razu wiedziała. Julia od razu wiedziała. Czy miłość jest oddzielona zbyt cienką granicą od nienawiści?Czy jest coś jeszcze do odkrycia w tym świecie, czy już wszystko bezczelnie pozbyliśmy tajemniczości? Czy można wierzyć w coś, nie ulegając namowom, presji i propagandy innych? Czy można żyć, będąc tylko SOBĄ?Plastikowy świat i plastikowe marzenia, a to jak żyjemy wciąż mimo wszystko zależy tylko od nas.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

eh.

wtorek, 16 czerwca 2009 22:43


Dużo myślę, to boli... Przepraszam, nie jestem ideałem, nie umiem żyć inaczej... Jest źle, boję się, boję... :( Nie chcę nic czuć... Najlepiej by było dla wszystkich bym się nie urodziła...:(

***

Śmierć według Wikipedii: klik, śmierć,żałoba i życie: klik, jak popełnić samobójstwo?: klik [bardzo ważny tekst, pełny nadziei], śmierć i co potem?: klik, eutanazja-za czy przeciw?: klik, cytaty na temat śmierci: klik, schizofrenia: klik, schizofrenia paranoidalna: klik, depresja: klik, cytaty na temat smutku: klik i klik. Zbyt dużo ostatnio czytam na ten temat. zbyt dużo cierpienia...

***
Depresja towarzyszy ludziom (o ile "towarzystwo" to dobre określenie) od czasów najdawniejszych. Jako pierwszy o melancholii pisał Hipokrates. Według niego "czarna żółć" oddziaływała na duszę i ciało człowieka, czyniąc go smutnym i przygnębionym. W wiekach średnich nastrój depresyjny wiązano z wpływami szatana, stąd w tej sprawie bardzo często wypowiadali się ludzie Kościoła, według których depresja nie była niczym innym, jak karą za grzechy. W wieku XVI i XVII zauważono, że niekiedy nastrój melancholijny wpływa na ludzi twórczo, o czym świadczy wiele dzieł z tamtego okresu. Ten sam wymiar depresji pojawia się ponownie w okresie romantyzmu. Smutek, żal i ból istnienia są w tym czasie wszechobecne.

Po raz pierwszy terminu "depresja", w znaczeniu "obniżenie poziomu emocji", użył w roku 1854 francuski psychiatra Jules Gabriel Francis Baillarger.

***
Przepraszam Cię kochanie, tak mi przykro :( Jestem chyba najbardziej niegodną Ciebie osobą :( Kocham Cię! :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Alfabet.part.1

wtorek, 16 czerwca 2009 22:42
Alfabet.

Rozdział A.

Albatrosy. Papierosy w sumie dość popularne. Myślę,że wszystko zaczęło się właśnie od tego jednego skrzętnie skrywanego papierosa. Niczym subtelna reakcja łańcuchowa. Nigdy nie wiesz na co trafisz,aż nagle...pozostaje tylko czekanie. Nie byłam pewna co właściwie robię na tej suto zakrapianej imprezie w rytmach disco-polo lat 90'tych. Jakbym cokolwiek wtedy wiedziała. Stało się jasne,że to miejsce nie jest dla mnie,że to wszystko sprawia,że czuję się gorsza. Nie umiem się przystosować. Wtedy mi to przeszkadzało. Teraz to jest nieistotne. Wszystko kiedyś się zaczyna i kiedyś się kończy, prawda znana w świecie.Siedziałam jak zawsze na jednej z zużytych starych kanap. W ręku kolejny plastikowy kubeczek zapełniony do połowy tanim winem. Wokół gwar, dziwnie zmieszany z dymem tytoniowym, zapachem spoconych ciał. co jakiś czas dało się słyszeć głośny śmiech. Czułam się obco, czułam się bezlitośnie źle, jak zawsze gdy wiedziałam,że nie mam tu swojego udziału. Narkotyki? To nie dla mnie. Myślę,że tamtego dnia wszystko zdawało mi się dziwnym snem polakierowanym kruchym odbiciem mnie samej. I ten papieros. Ten jeden jedyny. Zmienił wszystko. Przez dłuższą chwilę nie zdawałam sobie sprawy,że cos do mnie mówisz... byłeś wyższy niż ja, bladooki z dziwnie sterczącą jasną czupryną, pamiętam to do dziś. Nieśmiały uśmiech, dreszcz emocji i dziwne wibrowanie w brzuchu. I coś niewyczuwalnego w powietrzu. Też to czułeś? Sama nie wiem co mnie opętało. Wzięłam Cię za rękę i odeszłam. zniknęłam z tego świata. Byłeś tylko ja i Ty, jednocześnie, razem zespoleni. I nicość. Nieskończoność cielesnych zmagań dobra ze złem. Twój pot miał smak oliwy, Twój dotyk sprawiał,że płonęłam. Nie zdawałam sobie sprawy jak to jest nie mieć tchu, jak to jest być pozbawioną ducha... A potem? Albatrosy. Jeden jedyny,a jego smak, cierpki i duszący wypełniał moje płuca nieskalaną szarością. Widziałam błysk w Twoich oczach, czułam nienamacalne pożądanie i chęć czegoś więcej. Ubrałeś się i odeszłeś, bez słowa, ot tak po prostu. Nie goniłam Cię, nie zależało mi. zmieniłeś mnie, za każdym razem mnie zmieniałeś. Fizycznie i psychicznie byliśmy jednością, druga połówką tego samego owoca,a jednocześnie kimś zupełnie odrębnym, innym. Wiem,co czułeś. Ten jeden albatros, zmienił wszystko. Razem z dymem wypuszczanym przez moje ciało ulatywały gdzieś moje własne zasady, moralność którą sama sobie wpoiłam. Stałam się takim, jak tym stworzeniem z krwi i kości. Od tamtej pory palę tylko albatrosy. I piję ciemną, mocną, gorzką kawę. I szukam Ciebie, choć wiem,że to próżne szukanie. Zdaję sobie sprawę,że Ty mnie nawet nie pamiętasz... Czuję jak uciekasz, jak wymykasz się z dnia na dzień i z nocy na noc z mej własnej pamięci. Czy Ty tam naprawdę byłeś? Może tylko w trakcie nikotynowego snu sobie Ciebie-ideała-wyśniłam? Krew krąży niemiłosiernie w moich żyłach. Odnajdując Ciebie odnajdę swój własny sens. Miłości, której nigdy nie powinno być powiem butnie "cześć",a potem zanurzę się w niej, dam się opętać pragnieniu i zacznę pić, spijać każda kropelkę tej egzystencjalnej ambrozji, chcę umieć żyć, umieć znowu zapuścić korzenie, iść przez życie z dumnie uniesioną głową. Gdzie jesteś?
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

[*][*][*]

wtorek, 16 czerwca 2009 22:41


Moja babcia umarła. :(

Tak bardzo babciu żałuję, tak wielu rzeczy.
Nie mogłam być przy Tobie. Nie mogłam się pożegnać.
Nie mogłam przytulić...
Nie mogłam nic zrobić, by Ci ulżyć! :(
Byłaś tak dobra dla mnie, dla nas...a teraz nagle Cię nie ma...
nie umiem sobie tego wyobrazić...

KOCHAM CIĘ. Zawsze będziesz bliska memu sercu...
Spoczywaj w pokoju, kochana najdroższa babciu...
[*][*][*]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

.bo szczęście zbyt krótko trwa.

środa, 03 czerwca 2009 0:18

Oglądając "Sekretne życie pszczół" doszłam do wnioski,że każdy z nas ma swoją drogę usłaną cierniami. Różami czasem zresztą też. Doszłam do wniosku,że każdy z nas ma gdzieś zapisany swój los, ścieżkę i każde z jej wariantów. Jednakże tylko od nas zależy co tak naprawdę wybierzemy, gdzie znajdziemy swoje własne miejsce. Doszłam do wniosku,że wszystko ma swoje miejsce i czas,że coś po prostu musi się stać. Tak, wyznaję teorię przeznaczenia, nie wierzę w przypadek. Nic nie dzieje się przypadkowo. Doszłam też do wniosku,że trzeba mieć dużą odwagę, by walczyć o swoje marzenia, by pozwolić im rozkwitnąć i się spełnić. Boimy się niepowodzeń, wiem, ale chyba bardziej,że nasze marzenia się spełnią. Taka z nas dziwna istota, żyjemy dla idei, dla idei możemy zabijać, kochać, manipulować...wszystko. Niestety od natury naszej, ludzkiej nie uciekniemy...od przeszłości też nie, dlatego warto żyć, tak jak chcemy,a nie tak jak nam każą żyć... Przeczytajcie książkę, o tym samym tytule, jest niesamowita. Mówi tak wiele, tak wiele uczy. Polecam cieplutko.
***

Inną sprawą, którą chcę się tutaj zająć jest sprawa agresji. Czytając artykuł o tym w "Zwierciadle" majowym, doszłam do wniosku [tak, zebrało mi się na refleksje ;3],że czlowiek z natury jest zły, w sensie mentalnym, jesteśmy źli, bo tak nas natura ukształtowała, zło które w nas drzemie jest w nas zakorzenione i tylko to zło, w czasach zamierzchłych pozwoliłoby nam przetrwać. Byliśmy/jesteśmy? stworzeni do zabijania. Najdoskonalszy morderca. I co z tego, powiecie, mamy XXI wiek i to się wszystko zmieniło... Niestety. NIC się nie zmieniłoa! Małe dzieci biją swoje matki, powiecie,że nie wiedzą co robią, ale to nie prawda, wiedzą co robią. Tak zostaliśmy zaprogramowani. Dać inny przykład? Dzieci, które już wiedzą co nieco o świecie maltretują zwierzęta, zabijają żaby, męczą chomiki, myszy itp. a nawet psy i koty. 13-latkowie potrafią zabić. Nie wspomnę już o tym,że większość ludzi bije swoje żony, mężów, dzieci, są przecież gwałty, morderstwa... Jesteśmy źli do szpiku kości, tyle że Bóg lub inne bóstwo [nie obrażając żadnej religii i jej wyznawców] obdarzył nas WOLNĄ WOLĄ i tylko od nas zależy co z tym zakorzenionym w nas złem zrobimy.Pomyślcie o tym.

***
PROSZĘ O KLIKANIE I GŁOSOWANIE!

Dzięki Wam uda się spełnić moje marzenie. Będę wdzięczna za każdy głos :)
Byłoby cudownie mieć chociaz tyle, by być szczęśliwym...

***
Łukaszku, kocham Cię i bardzo tęsknię :*
Każda chwila bez Ciebie wydaje się być wiecznością bez słońca...

+ Proszę ładnie o datki :3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Polityczne dywagacje.

środa, 03 czerwca 2009 0:17

Czytając dziennik Janusza Palikota doszłam do wniosku,że to jeden z najbardziej charyzmatycznych mężczyzn jakie udało mi się zauważyć w tym półświatku, jakim jest polityka i show-biznes. Jednocześnie jest to człowiek [ nie żebym go popierała, czy w dobie wyborów do Euro-parlamentu popierała jego partię polityczną jaką jest PO, nie...chociaż i tak lepiej wybrać przedstawiciela PO niż PiS'u, szczerze mówiąc.ot,co.] niezwykle inny.

   

Ile w tym co widzimy jest Palikota, tego prawdziwego,a ile wykreowanego przez fachowców od PR'u...oto jest pytanie, jednakże bawi nas i to chyba bardziej niż np. Nelly Rokita, czy panowie Bliźniacy. mhm. bo z Donalda.T. już się pośmiać nie wypada, tzn. jak dla mnie, gdyż to poważny przedstawiciel, żeby nie rzec 'głowa' rządu. Warto jednakże zajrzeć na bloga Palikota [dziw mnie bierze,że reklamuję!],żeby się pośmiać z tego jak pisze ów Janusz P., a nie z tego o czym pisze, bo to już bardziej nużące.ot co. KLIK, dla ciekawych. Wybaczcie za te wywody polityczne,ale mnie nagle na nie wzięło. A i jeszcze jedno: IDŹMY NA WYBORY, bo jak Lis dziś w swoim programie powiedział: "siara będzie, jak będą czytać frekwencją wyborów,a nasza frekwencja będzie tylko 10 %", no właśnie.

***

 

PROSZĘ O KLIKANIE I GŁOSOWANIE!

Dzięki Wam uda się spełnić moje marzenie. Będę wdzięczna za każdy głos :)

Byłoby cudownie mieć chociaz tyle, by być szczęśliwym...

***

 

Łukaszku, kocham Cię i bardzo tęsknię :*

Każda chwila bez Ciebie wydaje się być wiecznością bez słońca.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

.nieszczęścia chodzą parami.

środa, 03 czerwca 2009 0:17
Ano chodzą, tylko,że tym razem chyba się potroiły. Nie wiem kto wyznaczył mi taki 'plan',że mam tak cierpieć... :( To chyba jakaś pomyłka... Czemu w moim życiu musi być tyle łez? :|
***
  
Chciałabym się zmienić, tak bardzo chciałabym nabrać pewności siebie,a nie potrafię, ciągle staczam się w dół. Jestem jak kula rzucona w materię, tylko spadam, opadam bezwładnie. Nie mam już siły udawać,ze jest wszystko w porządku. K*rwa, nic nie jest w porządku. Jestem nieudacznikiem.ot co. NIEUDACZNIKIEM. :( Chciałabym wreszcie przestać i przystosować się. Mam przesrane, jednym słowem, moi drodzy, przesrane do kwadratu.o.
[no i kurde, po co tyle się starać, mieć chęci i zapału, jak cię od tak, po prostu kopnął w dupę i podziękują?! I dlaczego tylko mi? :( Najwidoczniej jestem beznadziejna do granic beznadziejności. Fuck! :(]
Ps.I proszę mnie nie pocieszać, nie jest mi to potrzebne,ale dziękuję i tak za wszystko :*
***
  
No zajebiście po prostu :( i wdodatku do tego wszystkiego, do braku pracy, braku pieniędzy, chorejbiednej babci w szpitalu i groźby wyrzucenia na bruk, bo od lipcawłaścicielka przestaje wynajmować nam stancję, to dochodzi jeszczeto,że prawdopodobnie już nie jestem studentką :| nie mam pieniędzy bywpłacić za studia :(((( Nie, no zajebiście. Iść i się tylko powiesić :|
***
  
Boże, proszę Ciebie zmień coś w moim życiu, bo ja najwidoczniej nie potrafię :'( nie chcę cierpieć i nie chcę by inni cierpieli :'( Już mam dość, wysiadam :'(

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

.wykrzyczeć swój żal.

środa, 03 czerwca 2009 0:16
To boli. Staje się coraz cięższe do ogarnięcia. Tłumi każdy podmuch szczęścia i nadziei... To jakby ktoś przebił balon pełny radości, szczęścia...Wszystko uciekło, to co było się nie liczy...To tylko puste zmarnowane chwile. Czemu, gdy coś tracimy, tak nagle dostrzegamy jak to było nam potrzebne, jak tego nam teraz brak? :( Chwila nieuwagi i już tego nie ma...
***
  
Mój ukochany Łukaszek zabrał mnie na Dni Fantastyki, które odbywały się w Leśnicy w Zamku. Oto jak opisywałam tamten dzień na moim photoblogu:
  
"Boże, co to był za dzień! Sama nie umiem go w pełni opisać! Tak cudwnie było! :) Wykłady o "Star Wars", o UFO o fizyce itp. były świetne!! ^^ Potem spotkanie z Gerald'em Home'em oraz Garrick'em Hagon'em, którzy grali w starej dobrej trylogii "Gwiezdnych Wojen"! Byli przesympatyczni strasznie ^^ Potem spotkanie z Grahamem Mastertonem, jednym z moich ulubionych pisarzy! To było jak spełnienie marzeń! :) Graham to przedziwny, charyzmatyczny i sympatyczny facet! Widać,że strasznie lubi swoją pracę, że szanuje to,co robi. Odpowiadał i żartował razem z nami. Było SUPER!!! :)"
Musiałam zacytować, bo teraz nie odnalazłabym w sobie takich słów...
***
  
Mama dziś oznajmiła mi,że moja najdroższa babcia Wanda ze Świnoujścia miała udar i jest cała sparaliżowana :( Boże tak mi przykro :( Tak źle :( Żałuję,że jej lepiej nie poznałam,żałuję,że bałam się ojca i nie sprzeciwiałam się mu wtedy gdy chciałam jechać do niej,a on mi zakazywał :( Żałuję,że zmarnowałam czas, by móc być blisko niej :( Żałuję,że teraz nie mogę być blisko niej! :( Boże, jeśli mnie słyszysz, proszę pomóż jej, nie chcę by cierpiała :* Miej ją zawsze w opiece :* Babciu, kocham Cię :*
  
alexander_rybak-fairytale.mp3
[ta piosenka wygrała tegoroczną Eurowizję :3]
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Opowiadanie mojego Łukaszka :* :*

środa, 03 czerwca 2009 0:15
Musiałam je dodać,bo uważam,że jest zachwycające.! :)
***
   
Wiesz co? – zapytał skromnie stwórca - ty tak naprawdę nie potrafisz zadbać o swoje życie, nawet nie potrafisz zadbać o swoją miłość. Jesteś czasem takim bezlitosnym, skrytym potworem który ukrywa to co czuje by za wiele osób nie zobaczyło twojej brzydoty.
Hm... ale to ty mi dałeś to życie, to przez ciebie się tu znajduje! Ty mnie posłałeś do wiecznego... Ha! Szczęścia na Ziemi. I myślisz że to wszystko przez co przebrnąłem dotychczas, myślisz że to, to było moje szczęście?!- zapytał z ogromnym oburzeniem młodzieniec.
Tak, zgodzę się ze było ci ciężko. To był taki test sprawności, przeżyłeś, przeszedłeś dalej, gratulacje. Teraz pokieruj własnym życiem, już więcej mnie nie zobaczysz na swej drodze – odrzekł władca wszystkich stworzeń.
Nienawidzę cię! Nienawidzę! Wystarczająco zrujnowałeś mi życie! Nie chcę cię więcej oglądać, słyszeć, czuć! – krzyczał jak obłąkany w deszczu krwi. Wpadł w szał i pobiegł przed siebie nie myśląc co będzie dalej.
Dla niego liczyło się tyko to że mógł w końcu biec samodzielnie. Bo przecież nie potrzebował już wózka inwalidzkiego. Mógł normalnie chodzić.
Był ostatni dzień, ponury, taki w którym nikt nie wychodził z domu. Ulice były puste, przesiąkały krwią i brudami miasta. Po chodnikach krzątały się jedynie szczury. Z chmur padał gęsty, lodowaty deszcz... a może to nie był deszcze tylko ciemna czerwień? Świat tego dnia wyglądał w jakiś sposób odmieniony.
Dochodziła już 2:30, samotny pośród buszu miejskich bloków, pomiędzy miliardów neuronowych komórek, w gąszczu chaotycznych informacji podążał na północ, ku biegunowi. Miał nadzieje że gdy go osiągnie w końcu pozostanie mu przeznaczone być szczęśliwym. Osiągnie swój cel w życiu.
Jego myśli toczyły zawzięty bój z mięśniami w nogach a serce krzyczało w rytmie techno. Mimo wszelkich ostrzeżeń biegł. Mijał kolejne znane mu okolice, ale ciągle nie potrafił wyjść z miasta które przecież tak dobrze znał. Można było powiedzieć że mijające drzewa przyglądały się mu i próbowały zatrzymać, ale to tak jak by zatrzymać pędzący samochód ręką. Był nieugięty. Dążył do celu za wszelką cenę.
Coraz mniej widział... biegł na oślep był wreszcie uderzyć twarzą o beton. Przez chwile nie wiedział co się dzieje, czuł jak ciepło płynie po jego twarzy a następnie czuł je już wszędzie. Nie chciał otworzyć zmęczonych oczu. Nie chciał wstać. Nie mógł.
Z dala dochodziły do niego kobiece śpiewy, gdy przytomniał słyszał dźwięki ulicy, przechodniów.
Otworzył oczy. Oślepiły go światła samochodu, poczuł pękanie czaszki, to jak jego kręgosłup próbuje się wydostać przez skórę. Jego biała biżuteria rozsypała się po jezdni. Już nie może otworzyć oczu, szuka ich rękoma które ani drgną. Jest zimno.
Dotarłem, to tu – szepcze w eter. Nic nie widzi, wie że jest zimno. Nic nie czuje, ale wie że istnieje. Czuje ulgę.
Jest na swoim biegunie, miejscu bez którego nic by się nie zaczęło, a wszystko się może skończyć.
***
  
Kocham Cię kochanie i uważam,że masz prawdziwy talent! :* :* :*
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

.male światełka.

niedziela, 10 maja 2009 15:35
Chciałabym zmian,jakich? Różnych. Zmiany czasem są potrzebne. Działają kojąco. Eh. Szkoda tylko,że to co mnie otacza jest tak hermetyczne, puste czasem i bezbarwne. Co prawda nie zawsze, bo mam powody by cieszyć się tym,co mam, co mnie otacza i wypełnia część chwil, które tak szybko mi umykają... Jest coś więcej w tym,co robię, czuję się inaczej,bo wiem,że ze spokojnym sumieniem mogę zasiąść do pisania kolejnej strony w lirycznej utopii. Jest coś nostalgicznego w wersach, coś smutnego i radosnego; takie czyste katharsis, niezwykłe, jak mało mi potrzeba, by mój nastrój uległ jakiejś dziwnej, nie wyczuwalnej zmianie.
  
Czuję,że zawodzę, nie wiem jeszcze czym, co właściwie takiego robię...a może właśnie nic nie robię? Czuję się przytłoczona. Zbyt wiele jest na moich barkach. Boję się. Mam już dość. Ile dam jeszcze znieść nie wiem,sama naprawdę nie wiem. Muszę szukać innego miejsca, gdzie zagrzeję swój kąt,eh. Źle się dzieje,sprawy się poplątały. Panikuję? Och, nie to tylko zwykły egzystencjonalny ból. Nic niezwykłego. o. W dodatku okazało się,że syn właścicielki mojej stancji wykradał rodzicom klucze i kradł nam jakieś rzeczy ;| Potrzebuję poezji.
***
  
"W ogrodzie rosła rdza. Zakochał się w niej wiatr. Byli zupełnie
różni, on - lekki i jasny, ona - nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał
różę. Wiatr skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.
- Obym skamieniał - zapłakał nieszczęśliwy. - Mogłem obejść cały
świat, mogłem nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, ze na zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć, trzeba być wiernym."
-Z.Herbert-"Wiatr i Róża"
***
  
+ Ayo-"How Many Times"
[ta piosenka jest hipnotyzująca]
  
+ Ayo-"Help is Coming"
[strasznie nastrojowa.]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Come On, Come On!

wtorek, 05 maja 2009 22:45
'Gdy czujemy znużenie, mówimy o sennych marzeniach, jakby były spełnieniem naszych najszczerszych pragnień co chcielibyśmy mieć, gdy to, co mamy, sprawia nam bolesny zawód. Ale dla wędrowca prawdziwym przedmiotem pożądania zawsze był świat materialny. A znużenie przychodziło dopiero wtedy, gdy świat zaczynał wydawać się jak ze snu.' 
-Anne Rice-"Mumia"

-------
Myślałam,że już wszystko mam,że wszystko znam,że wszystkiego mogę być pewn,bo to znam. Jakże się myliłam.! Źle,że to skrywam,źle się dzieje moi drodzy. Nie mogę się skupić, zapominam coraz więcej... Co się dzieje? Nie wiem. Czas najwyższy wybrać się do lekarza.o. Eh. Strach ma wielkie oczy? Oby i tym razem.Zabieram się zaraz za bajkę terapeutyczną. Ot, takie małe wyzwanie. I na warsztat jutro, tym razem na pewno.o.! i mam do przeczytania 56 książek [w tym jedna 10-cio tomowa,a z kolei inna 4-ro tomowa i tak w nieskończoność bym mogła.],co prawda nie są to wszystkie książki, które mam zamiar przeczytać w przeciągu roku, bo jak mi wiadomo, przyjdzie mi też wiele innych lektur, zważywszy na to, że mam zostac w przyszłości dziennikarką.ot, taki psikus losu. ;>
-------

Wybaczcie,za takie długie notki. Dziś mam taki dzień. Tama została przerwana i potok słów zalewa strony, nie tylko te wirtualne,ale i również papierowe.Dziwnie mi tak. :3
-------

'Bardzo niewiele osób poszukuje tak naprawdę wiedzy na tym świecie.[...] Pytać naprawdę, to znaczy otworzyć drzwi, za którymi znajduje się trąba powietrzna. Odpowiedź może unicestwić i pytanie, i tego, kto je zadał.'
-Anne Rice-"Wampir Lestat"
-------

Łukaszku,kocham Cię :* I nigdy nie przestanę, nie chcę. :*
-------

P.S.Jeszcze jedno: Na takie ponure dni najlepsze są: dobra książka, HIM & Paramore i herbatka z miodkiem :3 I głos ukochanego tuż koło ucha. <3

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Psychodelia.

wtorek, 05 maja 2009 15:38

Nie musisz zrozumieć. Poczuj to. ty i tak zrobisz z tym,co zechcesz.
[miniaturowy popis elokwencyjnych zdolności pismienniczych ;x]
Lubię się bawić ironią. Nie zrozumiesz tego,wiem. jestem winna.
Jestem taka, jaka być nie powinnam, parafrazując Marię Peszek.
Literka za literką, sterta zmarnowanych myśli. Odrzuć strach, oczyść serce.
Ja i tak wiem więcej, chcę więcej. bezlitośnie, niezmiennie.

 

Ot, taki malutki monogramik. senny przechodzień z zaczarowanym okiem.
Widzi, słyszy, krzyczy ! Lecz nie rozumie. Ty też, bo ja wiem zbyt wiele tego zła jest.
Zbyt wiele demonów. Śpiewaj, Orfeuszu, zakaź me usta, niech szepczą, nie drżą!
Chcę usłyszeć prawdę, chcę wyzwolić mrok. Chcę stroić, przyodziewać myśli w słowa.
Ot, taka historia zabawowa.Krótka przesadnie, pozbawiona ładu. Odejdź, wiem czego chcesz.
Zamknij oczy, pójdź precz! Czystych serc, czystych myśli...tego chcę.
Mętlik, stres, strach, chaos.

***

  

Obudziłam się z przekonaniem,że to będzie taki samy dzień jak wczorajszy. Jestem niegodziwa tego życia. Zbyt leniwa.I jak wczoraj siedząc w nocy w łazience napisałam w swoim różowym notesiku-pamiętniku: 'Moje życie jest nudne. Rutynowo przewidywalne.Mimo to,chyba je lubię. Czasem lubię bardziej, czasem mniej.'

  

Nie umiem powiedzieć dlaczego tak się dzieje,że jedne z tych dni przypominają inne a inne nie przypominają innych i tak w kółko. Niestrudzenie przelewają mi się przez palce te dni. Jakbym była wodospadem dziwnych wspomnień i wrażeń.

  

Chciałabym odkryć siebie wreszcie. Zacząć żyć. Ale do tego trzeba mieć odwagę. Odwagę wyjść z tej skorupy, w której się schroniłam tyle lat temu. Zbyt wygodnie mi w niej,ale i źle. Cóż począć? Tak źle i tak nie dobrze. Aj, świat zmierza ku końcowi, kiedyś pomnicie moje słowa. Wiem to, czuję to.

***

  

A Łukaszkowi matury idą całkiem dobrze :) Cieszy mnie to niesamowicie. Kocham go i chcę dla niego jak najlepiej :) Chcę, by spełnił swoje największe marzenia :)

 
A ja ciągle dziwnie zaczytana. W "Wyznaniach Gejszy" autorstwa Arthura Goldena, całkiem przystojnego amerykańskiego pisarza, przynajmniej tyle mogłam stwierdzić patrząc na jego nazwisko i imię [choć imię to bardziej kojarzy mi się z krajem Celtów i Rycerzami Okrągłego Stołu niż z krajem Pielgrzymów i Indian]i po zdjęciu umieszczonym na książce.
  
Oglądam też dużo. "Elizabethtown", które przypomina mi NASZĄ historię, te wielogodzinne rozmowy przez telefon. Te cierpienie i wielkie szczęście, które odmieniło NASZE i każdego z osobna życie. Cudo. I też "The Nanny Daries", która opowiada o całkiem prozaicznej i pospolitej pracy na świcie. Opiekunka do dziecka. Wiele dało mi to do myślenia. Pieniądze nie są najważniejsze, a każdy człowiek, gdy chce może się zmienić. o. a teraz oglądam "Across the Universe", musical przypominający mi trochę musical Pink Floyd, który parę miesięcy temu obejrzałam z Łukaszkiem.

  


+ paramore-_decode.mp3 & paramore_-_decode_acoustic_version.mp3

[Myślę,że wersja akustyczna ma w sobie fajny klimat.o.]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

No to klopsik ;3

niedziela, 03 maja 2009 22:51
A więc...Byliśmy 1 maja, rekord pobiliśmy, ja i Łukaszek. Było fajnie :) Choć jak dla mnie za gorąco ;| Łukasza czeka jutro matura, biedny boi się,choć udaje,że tak nie jest. Wspieram go jak tylko mogę. Na pewno da rade :) Czuję się jednak beznadziejnie beznadziejna. Eh. Nie wiem czemu. Czuję się wymyta ze wszystkiego, takie emocjonalne pustkowie. Boję się, boję. Zbyt dużo tego jest. Eh. Zresztą, wiem,ze to tylko moje widzimisię. Dziś? Piękny dzień. Pieczenie naleśników .Mniam ^^
  
***
'chcę cię nakarmić sobą
dotknij ustami
wypukłego brzegu ziemi
niech cię upiję
bolesna świadomość wieczności
kwitnący a przydrożny
zgięty przeczuciem plonu
jak sad jestem
otwarta
dla skrzydeł ptasich i słońca
przejdź do mnie ręką wiatru
usta okrutne połóż
na mojej ciepłej szyi
w liści szept wszystkie palce
żeby umilkł
pragnieniem
jak sierp księżyca wąskim
podetnij gardło dnia
podnieś mnie z ciemnej ziemi
połóż na ziemi
kwitnący a przydrożny
jak sad jestem'
***
  
.bo nie ma nic piękniejszego niż miłość. bo miłość jest wieczna, prawdziwa trwa długo, niezmiennie, razem. :)
***
  
 'Cisza rośnie dzień po dniu
gaśnie ogień naszych słów
zamiast bliżej dalej nam
już dość tego mam
chce znów czytać z Twoich ust
To co myślisz do Mnie mów
do serca podchodzi lód
Nie tędy droga
Na pewno to wiem
Ta cisza zabiera Ci mnie
Wolność dla słów rozbijmy ten lód,
Ta cisza zabiera Ci mnie...'
  
+ ewa_farna_-_cicho.mp3
[cały czas ją wczoraj śpiewałam, pamiętasz? :*]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Dziwnie słodko-gorzki sen... [27.04.09 r.]

niedziela, 03 maja 2009 22:50
Zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, jak wiele błędów popełniam. Boję się tylko,że staną się one jeszcze bardziej dotkliwsze dla NAS.Nie chcę Cię ranić, nie chcę tego. Tak bardzo nie chcę.! Zrujnuję kiedyś NAM życie. Czuję to w kościach :( Że to wszystko skończy się i pęknie jak bańka mydlana....
  Dzisiejszy dzień był niezwykle pracowity. Pomagałam Pawłowi i Łukaszkowi przy palnie prezentacji maturalnej, potem byłam w dziekanacie oddać indeks, masakra. Ciągle łażę i łażę cały dzień. I kłócę się z Łukaszem. Źle się dzieje. Nie chcę tego. Poza tym muszę napisać jeszcze tekst wysłać go do redakcji "Żak'a" itp.
  Ale nie narzekam na nic. Wiem,co muszę zrobić,wiem jak się zmienić. Postaram się dopiąć swego. Nie mogę się bać. Jestem odważna.?
Kocham i kochać będę. To się nie zmieni,ale niestety nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Czasami coś nam nie wychodzi. Czasami czujemy się źle i wyżywamy się na innych... Ja już taka jestem. Wredna świnia o twarzy niewiniątka. Nienawidzę tego.
  Proszę, wybacz mi. Nie jestem godna CIEBIE. Zbyt wiele zła uczyniłam. Zbyt wiele... Żałuję teraz. Bardzo żałuję. Przewrotna jestem,wiem. Pełna czegoś,czego nie chcę być. Chcę skończyć z tym wreszcie raz,na zawsze.

+ skunk_anansie_-_secretly.mp3
[przepiękny wokal]
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Spadam [24.04.09 r.]

niedziela, 03 maja 2009 22:50
Długo zabierałam się do napisania czegoś tutaj. Oj,bardzo długo. Wręcz niewyobrażalnie długo. Sama nie wiem,co się dzieje. Chaos panuje w moich myślach i w moim sercu. Boję się,zbyt wielu rzeczy się boję. A ból zmaga się. Niestrudzenie, prze wiecznie.
  Sprawiam Ci ból, którego nie chcę sprawiać. Ranimy siebie ciągle. Od nowa, na przemian. Źle się czuję, raniąc Cię, źle się czuję, bo wiem,że na to nie zasłużyłeś. Raniąc Ciebie, rujnują wszystkie marzenia, tak bardzo Cię przepraszam! Czuję się winna. Winna, tego,że nie daję Ci szczęścia na jakie zasługujesz.
  Chciałaby wynagrodzić Ci to wszystko,ale nie potrafię. Źle się dzieje, mój drogi, źle. Myślałam,że przy Tobie będę mogła być w końcu sobą, niczego nie udawać,ale chyba się tak nie da... :( Kiepsko jest,wiem. Szkoda,że tak się porobiło. Żałuję,że wtedy nie zginęłam pod tym autobusem co na mnie tak pędził... Może byłoby Ci lżej? Nie myślisz o tym czasem? O życiu, gdybyś mnie nie spotkał? O życiu beze mnie? Jak by po było? Przepraszam. Chcę byś był szczęśliwy,ale chcę też umieć być sobą! :( i co tu począć? Oo'

  To zaczyna przypominać dziwną chorą grę.! Parę chwil szczęśliwych, kolejny upadek, znowu szczęście wyniesione na piedestał, a potem znowu upadek, połamane serce, połamane kości... Szkoda tylko,że ta rutyna bywa taka zwodnicza i zabójcza.
Wybacz, proszę. Kocham Cię. :*
coma_-_spadam.mp3
[coś do słuchania, coś dla ducha.]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Wycieczka 20.04.09 r.]

niedziela, 03 maja 2009 22:48
Zacznę od kwestii, co prawda nie tytułowej,ale równie ważnej dla mojej skromnej osóbki. Tzn. chodzi głównie o poprawkę z Prawa. Nie będę się pochlebnie bądź mniej pochlebnie wyrażała na ten temat [moje usposobienie nadal jest przesądne,co utrudnia mi troszkę życie,a oduczyć się tego łatwo wcale nie jest!], gdyż zapeszyć nie chcę, nie mam ochoty pogarszać swojej sytuacji zbytnio ;) Napisałam wszystko,co wiedziałam, pytanie miałam z prawa administracyjnego i z prawa cywilnego, czyli znowu najtrudniejsze,ale oby tym razem profesor B. nie oblał całej grupy. Mam nadzieję,że zaliczę. Do środy o tym myśleć nie mam zamiaru, zresztą mam ważniejsze zmartwienia, chociażby takie,że nie mam za co za stancję zapłacić ;| Nevermind. Dam sobie jakoś radę,bo zawsze tą radę daję :)
  Poza tym nie o to w tej notce chodzi :)
Chodzi jednakże o to,że spędziłam wczoraj cudowny czas z Łukaszkiem! *: Wybraliśmy się na wycieczkę poza Wrocław, wycieczkę rowerową,co muszę nadmienić :) Oczywiście moja kondycja nie jest aż taka najgorsza,więc jakoś daliśmy radę :) Gdy dojechaliśmy na miejsce [po godzinie jazdy? Oo'] rozciągał się wokół przecudowny widok na piękny staw,a gdzie nie gdzie rosły dziko kwitnące drzewka owocowe,a łączka nieopodal stawu była ukwiecona mnogością żółtych mleczy ^^ Cudownie tam było! :) Zdjęć narobiłam niemalże 200! :) Mieliśmy ognisko, najedliśmy się kiełbasek,a potem podziwialiśmy zachód słońca, który był tak strasznie piękny...mrrr. :) Co prawda teraz na daną chwilę boli mnie pupa od niewygodnego siodełka i czuję się nadal zmęczona,to jednak muszę przyznać,że nie żałuję! :)
  Nadal zasłuchana: ayo_-_slow_slow_run_run.mp3 [klik]
Dziękuję Łukaszku za wszystko,co dla mnie bezgranicznie robisz :* Kocham Cię :*

P.S.We wtorek idę na rozmowę do gazetki studenckiej "Żak",a i mam w sobotę którąś pójść na spotkanie do Radia Luz, również studenckiego :) Jak widać zaczynam działać :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Sądny dzień. [18.04.09 r.]

niedziela, 03 maja 2009 22:47
Poprawka z prawa, czeka mnie dziś,to będzie piekło, wojna, którą muszę wygrać, jeśli polegnę  mnie okropnie przeraża. Nie chcę rezygnować z marzeń,nie chcę wracać tam gdzie byłam, bez możliwości,bez jakiegokolwiek głębszego sensu... Boże, pomóż mi, proszę. Uratuj mnie. Ocal.
  To jest jedyna moja szansa na życie w normalności, boję się,że moje nadzieje są złudne i beznadziejne,że to od początku nie mogło wyjść,a ja tak bardzo chcę by coś wreszcie mi wyszło,a moje życie było lepsze.
  "Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu".
Gabriel García Márquez

P.S.Proszę o nadzieję, która nie jest złudna, tylko pełna racji...i ma siłę przebicia.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wielkanoc [12.04.09 r.]

niedziela, 03 maja 2009 22:46
Powrót do domu była w pewien sposób frustrująca... pełna czegoś, czego nie powinna być. Pachniała smutkiem, nie radością. Dziw mnie bierze, dlaczego tak się dzieje... Czasem wracając do czegoś,co się zostawiło odczuwa się głęboki żal, smutek, rozterkę. Ja tak czułam. Jednocześnie jednak moje serce radowało się na spotkanie z rodziną, z którą nie widziałam się aż 4 miesiące... Tęsknię za nimi,za moją wioską,za przestrzenią pełną łąk, lasów...zieleni. I pachnącą zimnym powietrzem znad bieguna... 'Kocham to miejsce i ten czas..'
  
Szkoda tylko,że święta to dla mojego ojca czas wielkiego sprzątania i pedantyzmu, co doprowadza wszystkich do szału. Frustracja rodzi frustrację. Ciągle czuję Twój zapach... mokre włosy pod palcami... Tęsknię i to łam ie mi serce. Nie rozumiesz, wiem, dzieli nas coś,czego nie zrozumiesz. Różnica wieku. Poczekam. Obiecuję. Nie mam nic do stracenia. Tęsknię. A tęsknota jest zbyt wielka, ma wielką moc... Czas zacząć coś nowego...
  
+ christina_aguilera_-_i_m_ok.mp3
[Ostatnio tylko tej piosenki słucham ;3]
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Again.Again.

poniedziałek, 06 kwietnia 2009 1:48
Znowu to robię. Zamykam się. Znikam. Staję się półprzezroczysta. Jak woda. Taka bezbarwna. Nienawidzę tak wielu rzeczy w sobie i w swoim życiu. Chcę się uwolnić od ciągle gdzieś pobrzmiewających słów ojca, chcę mieć spokój. Niestety to nadal gdzieś za mną jest.I będzie dopóki się z tym sama nie uporam. Jestem w transie,z którego pragnę się jak najszybciej obudzić. Nie ma sensu, nie ma sił... Jest tylko otchłań. I kto by pomyślał,że dorosłe życie mnie aż tak przerośnie? Jestem nie przystosowana do życia w mieście, brakuje mi moich ukochanych ukwieconych pól, łąk, wiatru we włosach... Brakuje mi bliskości z naturą. Brakuje mi tak wielu rzeczy, nie ogarniam ich,niestety. Nie wiem już nawet gdzie podziały się moje marzenia... Czuję się jakbym nic nie znaczyła, jakbym straciła swoje człowieczeństwo.
  
Brak oparcia rodziny bardzo mi doskwiera. Oni byli od zawsze,a teraz ich nie ma... Nie umiem się pogodzić z tym, bo gdy zaczęłam dopiero odzyskiwać moja mamę, siostrę, brata to mi to wszystko zostało odebrane... Chciałam się uwolnić z piekła, w którym żyłam,a teraz? Ah, ironio, chcę tam wrócić, bo mimo wszystko tęsknię. Myślałam,że lubię zmiany,że szybko się uczę,że łatwo przychodzi mi przystosowanie się do jakichś sytuacji,zaistniałych zmian,a tu... Boże,ile człowiek musi jeszcze przeżyć,by zrozumieć kim jest, jaki jest? Cóż... Najwidoczniej przybywając z małej wioski do dużego miasta zatraciłam się gdzieś, zgubiłam całą swoją silną wolę i chęć zmiany... A życia dopiero się uczę. Jestem buntownikiem,a zmiany, które zaistniały, były dla mnie zbyt gwałtowne i broniłam się przed nimi. Nie byłam ich pewna [jestem?], zmiażdżyły mój świat,zamknęły go w plastikowym worku i spaliły na stosie. Umarł,a nowego nie udało mi się zbudować. I tak oto stałam się ja-bezosobowy twór z ciała i krwi lecz bez duszy,bo ona umarła,gdy kazano jej dokonać tak drastycznego wyboru. Bała się, Boi się. Ulotnie gdzieś trwa.
  
Czuję czasami,że ciąży nade mną fatum, jakaś klątwa... coś,czego nie ogarniam,bo tego ogarnąć się nie da. [niejestemgrafomanem] Zbyt wiele myśli,zbyt wiele tęsknot,zbyt wiele uczuć,zbyt wiele słów [a jednak wciąż za mało],zbyt wiele łez i pragnienia powrotu do przeszłości,do czegoś,co znałam,co kochałam/nienawidziłam, co sprawiało,że czułam się w jakiś dziwnie niezwykły sposób bezpiecznie [niezawszejednakbyłotocośbezpiecznego]. Nie rozumiem tak wiele spraw, tak wielu rzeczy nie umiem. Czuję się naprawdę głupia. Tępa. Chcę dorosnąć, móc zbudować, kawałek po kawałku kolejny, mój własny świat i swoją przyszłość, do której będę pewna [bożejakjapewnajejniejestem!]. Chcę się wreszcie poczuć sobą. Dobrze się czuć. [coprawdaczasemsięczuję] Nie chcę chodzić po sklepach i patrzeć,co jakiś czas w lustra i tak bardzo nienawidzić swojego w nim odbicia... Chcę zakończyć to. Miłość mi nie pomogła. To był zły czas na miłość. Chcę ją poczuć. [czasem czuję] Chcę ją ciągle czuć. Nie chcę rutyny. Mętlik mam w głowie,w sercu,w duszy... Poza tym nie zdałam z prawa. Profesor B. oblał całą grupę A., czyli grupę,w której byłam... Pech. Niesprawiedliwość totalna, no cóż. Nie byłam zaskoczona. Czułam,że tak będzie [wyczulony szósty zmysł czy zwykłe majaki schizofreniczki?]. Kiepsko to widzę. No,cóż. Jutro/dziś jeden wykład na rano,potem wolne. Planowany miły dzień z moim misiem, który [niestety/stety] dowiedział się o tym blogu,choć tego nie chciałam zbytnio. Zastanawiałam się nawet czy teraz będę mogła tu tak samo szczerze pisać,jak kiedyś... Czas pokaże. Pozdrawiam Cię mój drogi,dziękuję,że wytrzymujesz jeszcze ze mną i z moim chaosem w życiu/osobowości/myślach i czynach. Kocham Cię :*
  
Nadal pod urokiem tej piosenki: ayashi_no_ceres_-_scarlet_full_version_ver._ii.mp3
P.S.Żałuję tych chwil, którym nie pozwoliłam nadejść...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

I dla mnie zaświeciło słońce :3

poniedziałek, 06 kwietnia 2009 1:46
Kolejny dzień upłyną w doborowym towarzystwie i w szampańskim humorze :) Co prawda człowiek, żeby coś osiągnąć,ale warto było :) Najpierw mega szybkie zakupy, które musiałam, niestety wykonać, tzn.zakupienie podręcznika do angielskiego. [podręczniki powinny być tańsze!] Potem piękny spacer po rynku z moim skarbem :* Potem zawitaliśmy do Galerii DESING, gdzie pewna miła pani zaproponowała nam nawet,że jeśli chcemy, to możemy jakieś nasze prace przynieść na jutrzejszą aukcje prac :) Strasznie fajny pomysł, tyle że ja swoich prac niestety nie mam w druku ;| Życie jest niesprawiedliwe. Tzn.,nie żeby mi tu na jakimś zysku zależało, nienienienie [!!!], chciałam po prostu się sprawdzić, czy coś co robię ma jakieś znaczenie ;| A tak, zobaczę, może się tam jeszcze przejdę jutro/dziś. Eh :) Potem z Łukaszkiem zawitaliśmy do Lunaparku,a jak :) I było świetnie! Co prawda pieniążków nie pobrałam z bankomatu i niestety na niewiele mi atrakcji starczyło :( Za to mój miś wygrał mi fajnego kotka z dobranocki [nie z mojego dzieciństwa xD] "Bob Budowniczy" xD I najedliśmy się waty cukrowej i w ogóle, strasznie dobrze się bawiłam :) W sobotę mamy jeszcze tam zawitać :) Razem z Łukaszkiem i jego bratem Kamilem :) Potem szaleńcze zakupy w Tesco :) Jestem szczęśliwa,że wreszcie życie zaczęło dbać i o moje szczęście i szczęście moich bliskich :) No i nareszcie wiosna,ale taka piękna, jaką kocham :)

  
Łukaszku <3

+ maria_peszek_-_maria_awaria.mp3
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zig-Zap.[notka z 2.04.09 r.]

poniedziałek, 06 kwietnia 2009 1:45
'A my z wiecznego niepokoju
z przelotów wiatru,z garści cienia
z brzóz przedwieczornych
które stoją nad cichą rzeką zamyślenia'

***
Życie płata mi kolejnego figla. Pląta,miesza i zaciera ręce,bowie,że ja to 'uwielbiam'. [ironiaahironia.!]. Na szczęście jest tegonie aż tyle, by nie zwariować. Znaczy się, jest dobrze. Praktyczniecały tydzień spędziłam u mojego Łukaszka.Spałam,jadłam,chorowałam,zdrowiałam...i tym podobne.o. :) Zostałamjednym słowem przygarnięta na czas choroby. Święta się zbliżają,a takżemój powrót do domu rodzinnego. Dziwnie mi tak. Tak dawno tam mnie niebyło. Aż 4 miesiące!! Oo' Jak ten czas niemiłosiernie płynie. Czuję wsobie jakiś dziwny smutek z tego powodu.Eh.
Zresztą wreszcie przyszła prawdziwa wiosna :) Słońce świeci, ptaszki ćwierkają i w ogóle... Miło jest. :)

  
***
'Jesteśmy tylko chwilą,która chce trwać jak najdłużej...'

Zasłuchana,znowu: amelia_-_j_y_suis_jamais_alle.mp3

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Pomóc szczęściu rozkwitnąć. [notka z 31.03.09 r.]

poniedziałek, 06 kwietnia 2009 1:43
Spędzam coraz więcej czasu sypiając ze swoimi marzeniami. Zakopałam gdzieś zużyte niepowodzenia i marzenia, których spełnić nie jestem w stanie. 'Jestem szczęściem, które zawsze prowadzi mnie przez życie.' W mojej duszy znowu coś pięknego gra. ayashi_no_ceres_-_scarlet.mp3
Wiele dla mnie teraz znaczy taka muzyka. Coraz mniej we mnie złości i muzyka metalowa gdzies odchodzi. Coraz częściej wracam do piosenek pełnych smutnych nostalgicznych melodii. Sama się chyba taka stałam. Sentymentalna. Dziwnie mi takiej. Sama siebie nie rozumiem. I ciągle chcę czegoś pięknego,nowego, poruszającego.! Chcę mieć co w życiu wspominać. Teraz coraz więcej myślę o moim życiu, coraz częściej o nim myślę i myślę nad zmianami. Ot,co. Zmiany są potrzebne. Niedługo nastąpią,wiem. Wiosna zawita, potem lato.

 

Wszystko się zmieni. wiem to, czuję to podskórnie. Drętwieję,bo wiem,że te zmiany zmienia nie tylko mnie, nie tylko moje życie ulegnie zmianie. Proszę jednak,o ciało i duszę dość silną,by przeżyć i wytrwać. 'Noszę w sobie światło' I wiem,że to co się stanie będzie dla mnie odpowiednie, jak nagroda za wszystko,co mnie spotkało. Dziękuję, już wiele wiem,wiele mam. Teraz tylko chcę szczęściu pomóc rozkwitnąć, ochronić to,co jeszcze może się wydarzyć;zachwieję się nie raz nie dwa,ale nie poddam się. A marzenia? Spełnię. Powolutku, pomału, ostrożnie, jak tylko ja to potrafię. Tylko ja to mogę zrobić. Musze wybić się, wydostać w końcu z tej skorupy, w którą zostałam obleczona. Zrobię to,a wówczas osiągnę wszystko. Wierzę,że jest coś lepszego dla mnie na tym świecie.Tyle.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"Lata" - Sylvia Plath

piątek, 27 marca 2009 23:44
Oni wchodzą jak zwierzęta z zewnętrznej
Przestrzeni ostrokrzewu gdzie kolce
Nie są myślą, którą się podniecam, jak Yogi,
Ale zielenią, ciemnością tak czystą
Oni zamarzają i są.

O Boże, nie jestem taka jak ty
W twojej pustej czerni,
Gwiazdy wbijają się wszędzie, głupie świecące konfetti.
Wieczność mnie nudzi,
Nigdy nie pożądałam jej.

Coś co kocham to
Tłok w ruchu . . .
Moja dusza umiera przed tym.

I kopyta koni,
Niezmiernie skotłowane.

I ty, wielki Zastoju . . .
Co w tym wielkiego!
Czy to tegoroczny tygrys , ten ryk przy drzwiach?
To jest Chrystus,
Przerażający

Odrobina Boga w nim
Umierający aby lecieć i wykonać to?
Krwawe jagody są sobą, bardzo spokojne.
Kopyta nie będą miały tego,
W błękitnej odległości syczą tłoki .

***

Ten wiersz jakoś dziś mi w głowie. Oddaje wszystko. Cóż jutro egzamin z prawa mnie czeka, jutro ma chwała bądź klęska... :3 Oby raczej to pierwsze. Humor, jak można zauważyć lepszy i to o wiele :3 I nadal "Czarodziejka z Księżyca" i nadal piosenki z tego anime. Jestem opętana. I szczęśliwa. Za tydzień, najprawdopodobniej wracam do domu, na Mazury, na Święta... cóż, tęsknię już :* Ale sama myśl o jeździe pociągiem mnie przeraża i te 9 godzin! =.=' Nie ma co xD Dam jednak radę, ja zawszę daję. Wczoraj pranie zrobiłam nawet ;) Ręcznie,bo brak pralki doskwiera, niestety. Żyć a nie umierać. Jednak czuję się taka samotna. ;| I beznadziejnie zmęczona. Ale jeszcze troszkę. Eh. ;3

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zamknąć zło w szklanym pudełku.

piątek, 27 marca 2009 23:42
Chciałabym zamknąć całe to zło,co we mnie siedzi, co mnie otacza w szklanym pudełeczku,za pomnieć o nim, chciałabym by przestało istnieć. Zamknąć na złoty kluczyk, gubiąc kluczyk w zakamarkach nieustannie wierzącej duszy i już nigdy pudełeczka nie otwierając. Serce mam tylko jedno, dbać muszę o nie,a ono cierpi z dnia na dzień bardziej. A zło z każdym dniem rośnie w siłę,a ja tracę kontrolę nad życiem. Jestem zagorzałym grafomanem, beznadziejnym poetą, pełnym łez..Źle się dzieje drogie dzieci. Muszę Was zmartwić. Życie nigdy nie jest łatwe, nigdy nie będzie. Źle jest i nie ważne,że mam dla kogo [jeszcze] żyć... bo ta osoba też cierpi...nie mogę nic zrobić, nie mam siły, to już rok jak się ze mną męczysz :( Przepraszam,że zatruwam Ci życie,ale Ty nie umiesz nic zrobić, by było TOBIE lepiej, myślisz o innych,ale inni Ci nie pomogą,bo nie mogą pomóc, oni nie żyją Twoim życiem,więc... musisz sam coś zrobić.! Zrozum  wreszcie! Nie jestem zabawka, którą gdy naciśniesz przyleci i załagodzi każdy Twój ból, ja tego nie potrafię, jestem tylko człowiekiem! Mam tez swoje problemy, którym nie możesz nic poradzić... Do widzenia, ja wysiadam. pa. Serce moje już więcej nie zniesie, czemu TY tego nie widzisz? Myślisz,że Twoje życie jest tylko Twoje?! Nie jest,bo ono jest dla mnie tak samo ważne jak moje i każdej bliskiej mi osoby! Boli mnie, gdy zarzucasz mi,że nie rozumiem Ciebie,ale jak mogę zrozumieć, skoro mi nie chcesz wielu rzeczy mówić,bo niby chcesz mnie chronić nie chcesz mnie ranić...ale to nie działa, ranisz mnie jeszcze bardziej,bo wiem,że cierpisz,ale nie wiem dlaczego! :( I czemu nie chcesz po prostu raz zmienić toku myślenia i znaleźć jakiejś innej opcji? Czemu się tak łatwo poddajesz, wkurzasz? Co ja Ci takiego zrobiłam,że aż tak mnie nienawidzisz?! Wiem,że mnie kochasz,ale moja miłość najwidoczniej Ci nie wystarczy :| To,co mam jeszcze zrobić byś był szczęśliwy?! Ja już nie mam siły... Wybacz. Jest tak niewiele rzeczy, które chciałabym ocalić,ale Ciebie nie potrafię... Jesteś trudny,sam nawet nie wiesz jak bardzo, nie umiesz przyznać się do błędów, nie widzisz ich...ciągle myślisz o sobie,ale nie wtedy gdy powinieneś...nic nie rozumiem. :( Tracisz mnie,bo ja jestem tylko człowiekiem...jeśli sam nie zechcesz sobie pomóc,ja nie zdołam Ci podać pomocnej dłoni... ZROZUM TO WRESZCIE! TY ŻYJESZ SWOIM ŻYCIE I TYLKO OD CIEBIE ZALEŻY JAK BĘDZIE ONO WYGLĄDAĆ! Wiem,że jest wiele czynników,które mają wpływ na nasze życie,ale nie należy się poddawać...tak długo czekałam na Ciebie...może nadal czekam? Nie wiem czy znajdę siły by czekać dalej... :( nie chcę byś cierpiał,ale jeśli przy mnie nie jesteś szczęśliwy...to...może... będziesz szczęśliwy z kimś innym? :powtórka z rozrywki: Już drugi raz o tym piszę i nadal jestem z Tobą, zbyt ciężko mi odejść... wiem,że mnie kochasz...ale... :( Nie chcę tego.! </3

Zostałam opętana: KLIK & KLIK & KLIK <333
Melodie, które towarzyszą mojemu cierpieniu, teraz zawsze będą mi przypominać o tych dniach, o prawie, którego bez sił sie uczę na sobotni egzamin i o Tobie, Twoim cierpieniu i o tym,że nie mam odwagi wykrzyczeć Ci w twarz byś zaczął wreszcie żyć,a nie gnił,bo nie masz siły i takie tam... Ja już wysiadam.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Pozytywka.

piątek, 27 marca 2009 23:38
Motyw z tej piosenki: sailor_moon_-pozytywka.mp3 teraz mnie prześladuje...Nie ma dnia ni godziny bym nie słuchała/słyszała tej melodii... Piękno i smutek doskwiera, uderza w twarz z siłą niewyobrażalną, odziera ze skóry...Dlatego tak bardzo od dziecka kocham tą melodię...

Wracając dzisiaj od Łukasza [rozmowa z nim pomogła mi, postarał się mnie zrozumieć,a ja mu się wypłakałam w 'rękaw'...kocha mnie,wiem to. Sama już nie wiem,czego chce...mam wszystko,o czym marzyłam,a jednak czegoś mi brakuje...Moje życie straciło barwy...] tramwajem przypomniały mi się słowa profesora od fotografii, który powiedział.że dzisiejsi ludzie strasznie dużo stracili, całą ta magię życia... Zgadzam się z jego słowami, zważywszy,że dzisiejszy świat wszystkie tajemnice, magiczne i piękne rzeczy potrafi jedynie zniszczyć, odrzeć ze swojej skóry i zamienić na tani chwyt marketingowy ;| Tak się stało z miłością, narodzinami, seksem... w dzisiejszym świecie wszystko jest na sprzedaż... :(

Nienawidzę takiego świata, brakuje mi tego,co było...tej magii... Teraz wszystko jest sztuczne, wykreowane i udawane...a tematy tabu już nikomu nie są straszne... Kto by pomyślał,że przyjdzie nam żyć w takim świecie... Żałuję,że nie żyję w wieku,w którym miłość coś więcej znaczyła, gdzie mężczyzna był dla kobiety dżentelmenem, romantykiem i zdobywał kobiece serce nie kartką za 2,40 zł na Walentynki i nowym lśniącym porsche, tylko wierszami, spojrzeniem i zaangażowanie w to,by dać wybrance wszystko,a nawet poświecić dla niej życie... Chciałabym czuć znowu magię miłości w sobie... Niestety nie czuję tej magii... Już nic nie ma sensu... Żałuję,że tak jest... :(

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wymazać ten dzień z kalendarza...

piątek, 27 marca 2009 23:37
Czuję się znowu porozbijana na drobne cząsteczki. Znowu jest mi źle. Nienawidzę siebie, jestem grupa, pełna żalu, nienawidzę ludzi,bo patrzą na mnie z obrzydzeniem, bo moja waga przekracza 50 kg,a cera nie jest idealna. nie mam również markowych ubrań, co od razu eliminuje mnie jako człowieka. Nienawidzę, nienawidzę! Chciałabym się zapaść pod ziemię i nigdy stamtąd nie wychodzić! Nie chcę już istnieć, nie. I jest tak zimno. Beznadzieja. Wkurwiona jestem. Najchętniej zamknęłabym się w klatce i pozwoliła umrzeć z...z... głodu? Hah. Zabawne. nienawidzę siebie, nienawidzę. I chciałabym zostać wreszcie sama, pogrążyć się w agonii,ale nie mogę. Nienawidzę tego życia na stancji, gdzie ktoś się zawsze kręci! :| Nienawidzę tego strachu, który ciągle czuję. Chcę do domu. Pierwszy raz chyba w życiu brakuje mi domu tak bardzo,jak nigdy dotąd. Jestem beznadziejna. Nie umiem żyć. Tak strasznie bardzo nie umiem. Nie mam chęci być sobą. Dlatego ciągle udaję. Prawdziwa ja nie ma nic do zaoferowania. Nikt mnie nie rozumie, bo mnie się nie da zrozumieć. Kurwa, lepiej zdechnąć niż żyć takim życiem. Kim, do kurwy nędzy jestem?! Jakimś pojebanym wytworem, który nawet nie ma woli i chęci życia. Nie chcę już. Marzeń i tak nie spełnię i nie dlatego,że są zbyt wygórowane, nie... po prostu się ich nie da spełnić. Wyidealizowałam sobie obraz, którego nie ma tak naprawdę. Nie mam talentu i nie ważne,że kiedyś ktoś tam coś powiedział. Nie jestem piękna. Nie mam nic co ktoś mógłby chcieć. Jestem niczym, nikim... :( Niech mnie ktoś obudzi, bo już nawet nie mam sił wierzyć w te przeklęte życie. Ranie tylko osoby, które tak bardzo kocham ;| Przeklęta ja. Nienawidzę, tak szczerze nienawidzę! :( I tęsknię za tamtym życiem, które wiodłam. Przynajmniej byłam chudsza. Nie wiem czy mniej nieszczęśliwa...ale przynajmniej miałam dom,a teraz nie mam nic. Oprócz marzeń bez pokrycia i miłości...nadziei tez nie mam. Boże, jaka beznadzieja. Chcę móc skończyć to. Niech się to już skończy! :(

Przepraszam wszystkich, których zawiodłam :(

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Nice Day.

piątek, 27 marca 2009 23:36
W sumie nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Szare, proste, monotonne życie ;3 Urozmaicone tylko wąskimi partiami przyjemnie spędzonych chwil. Pogoda znowu zmienna, słońce, deszcz, śnieg, słońce i tak w kółko,aż dziw mnie bierze. Pogoda wariuje, ludzie wariują, wiosny oczekują... Zakupy dziś były. Płytko to brzmi, no cóż...Ważne,że były i było za co ;3 Czasem jednak nie ma. Eh,życie studenta. I weź tu normalnie żyj! ;3 A życie mi teraz mija niemiłosiernie powolnie, w żółwim tempie, jakby nie mogło przyśpieszyć,zakończyć pewien etap w moim życiu...Czekam na wiosnę, czekam na znalezienie pracy, czekam na wiatr,który doda mi skrzydeł, czekam aż sypnie mi los więcej szczęścia i pewności siebie...Czekam na wizytę u lekarza, czekam na rozwianie wszelkich wątpliwości, czekam na dobre leki, by nie czuć strachu, czekam na uspokojenie... Melancholijnie się zrobiło,no cóż... ;3 Zdałam sobie sprawę,że pewnych marzeń nie zrealizuję,niestety,choć chciałabym. Może w następnym wcieleniu.? Jeśli,zakładając optymistyczną wersję, takowe istnieć będzie. Lubię to...słuchać Nosowskiej, słuchać śmiesznej indie muzyki, lubię kołysać się przy piosenkach Ayo, lubię się uśmiechać przy piosenkach Pogodno...lubię...mrr. Lubię czuć wiosnę, lubię tęsknić za dotykiem...lubię wariować przy 'Soul on Fire' Him'a, lubię pić kawę z Coffee Heaven, lubię czuć się sobą, choć ostatnio gdzieś się zatraciłam, niestety. Nadal czuję się niechciana. Nieakceptowalna. Cieszę się jednak,że miłość mnie otacza i otaczać będzie, bo mam przyjaciół, bo mam Łukaszka. ;3 Cóż tu więcej chcieć? ;3 Mrr.

+ CSS-"Music is my hot,hot sex" [klik]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

.....

piątek, 27 marca 2009 23:34

Kolejny wiersz, tym razem z wczesnych lat, miałam wtedy prawie 15 lat...
24 luty 2005 r., czwartek
***
Znowu umieram
byś mógł żyć
jak cień
jak noc...
BYĆ...
nareszcie wolnym
w areszcie życia
wieczny sen
i wiatr,
który pędzi deszczowe chmury
Ty i ...
ja.
wieczni,
piękni.
milczący.my.

***

Życie ciekawie się układa. Wówczas nie miałam pojęcia co mnie czeka, żyłam w świecie baśni...teraz już dorosłam,choć nie do końca... ;|

+ fall_out_boy_feat._john_mayer_-_beat_it.mp3
P.S.Znowu oglądam "Czarodziejkę z Księżyca" < 3

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kolejne zmiany!

piątek, 27 marca 2009 23:34
Musiałam to zrobić, zmienić WSZYSTKO. Dlatego te zmiany goszczą i tutaj, jak i na innych 'warstwach mojego życia. Szkoda,że czas nadal tak szybko płynie i tyle mi nadal umyka. Cieszę się jednak,że mogę trwać w poczuciu spokoju i wyciszenia. Wiem,jak jest i wiem ile mogę jeszcze zrobić by było lepiej. Małymi kroczkami do celu. :) I zaczęłam wreszcie oglądać kolejne odcinki "Czarodziejki z Księżyca" i przypomniało mi się moje dzieciństwo,te dobre chwile... To były czasy! xD Teraz więcej jest tego całego zła na tym świecie ;| A może to zło było cały czas, tylko teraz się o tym więcej/częściej/bardziej mówi ? i/lub my tego po prostu nie chcieliśmy widzieć?
Strach ma wielkie oczy,ale ja się już nie boję.nie.! :)



+ fall_out_boy_feat._john_mayer_-_beat_it_cover.mp3 &
kings_of_leon_-_use_somebody.mp3
[jaram się,bardzo jaram ;)]

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Refleksje.

piątek, 27 marca 2009 23:32
Panna Pandorcia bardzo chce dorosnąć i zgubić gdzieś tą całą dziecinność i naiwność. Życie, świat, my sami mamy dużo wad,ale nauczyliśmy się z nimi żyć. Teraz zbyt mało nas obchodzi,słodkie lenistwo wdziera się w nasze życie, jakbyśmy byli skazani na słodycz i cały ten blichtr,a nie na zagładę.Ostrzegają nas,a my i tak mamy to wszystko gdzieś...Ekologiczna frustracja, nieudolność przytłacza.nic nie robimy,nie...my robimy wszystko, tylko nie to,co powinniśmy robić! Nasz świat umiera,a my razem z nim, tylko znacznie wolniej niż cokolwiek na tym świecie...Uparci wariaci. Neo-troglodyci o kamiennych twarzach. Sęk w tym,że nie widzimy naszego błędu... Jest nam dobrze,reszta się nie liczy. Tylko,że na świecie dzieją się takie rzeczy...jest coraz gorzej...a kryzys, który nas teraz dotknął, świadczy tylko o tym,jak mało jesteśmy warci i jak wiele musimy mieć,by coś znaczyć,a pieniądze stały się jedyną wartością, jedyną rzeczą, której pragniemy.
Poronione to i błędne. Piękno, które nas otacza za parędziesiąt lat będzie luksusem,a my będziemy pozamykani w sterylnie czystych betonowych blokach, już nigdy nie obejrzymy słońca, bo to tak piękne będzie dla nas mordercą. Bezsensu. Tylko,że ludzie nie umieją się uczyć na błędach...nie mówię,że ja umiem. Żal mi przyszłych pokoleń, żal mi naszego świata, jeśli w ogóle za te parę wieków będzie nadal istniał... :(
Pomyśl nad tym, drogi czytelniku. Pomyśl.
P.S.W moim życiu dzieje się wiele i jest dobrze. Chwile spędzam nad przeżywaniem i delektowaniem się tym,co mam. Nie mogę narzekać :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Szczęście, które życie mi niesie :)

czwartek, 19 marca 2009 1:29
A więc...jestem szczęśliwa,ale tak wreszcie prawdziwie,bez żadnych udawanych emocji,bez masek,bez instytucjonalizmu,bez monochromii,bez blichtru. Kocham i jestem kochana,czegóż chcieć więcej? Wiosna do Wrocławia już zawitała i przywitała nas słonkiem uroczym i ciepłem w porywach do 12 stopni :) Na uczelni też mi dobrze idzie,w sumie mam tylko jedną 4,5 i jedną 3,5 i jedną 3, reszta same piątki no i jedna 6! :D więc nie mam co narzekać ^^ Niedługo zacznę drugi semestr,a potem...wakacje ^^

Może jak się nam uda tyle z Łukaszkiem zarobić to pojedziemy gdzieś za granicę,może nawet do mojej ukochanej Finlandii!? :D Któż to wie? :D Wczorajsza sesja zdjęciowa z moim ukochanym była cudowna! Dzisiaj mój cudny przyrządził mi śniadanko przy akompaniamencie Nightwisha :) Cudowny poranek :) Jutro zaliczę egzamin z filozofii [bo nie wierzę,że nie zaliczę xD] i zostanie mi tylko prawo,będzie ciężko,ale na pewno dam sobie radę ^^


Łukaszku :* :* :*

Słuchane: Bowling for Soup-"Punk Rock 101" & Moonspell-"At the Image of Pain" ^^

+
Coraz częściej zdaję sobie sprawę, jakie mam szczęście w życiu, no dobra powiedzmy,że mam, bo z tym różnie bywa, zresztą nieważne, chodzi mi o to,że jestem szczęśliwa. Wszystko układa się świetnie,a nawet jeśli nie, mnie to nie obchodzi, bo ja i tak dam sobie radę.! :) Nie ma to jak pozytywne myślenie,co nie? :) Aj...żyć i nie umierać ^^ Poza tym w tym tygodniu zaliczyłam niewyobrażalnie dużo koncertów,aż dwa! xD Świetnie było na Dust Blow, którzy grali w Hali Stulecia i nawet porozmawialiśmy sobie z nimi i w ogóle :) Przyjemne chłopaki ^^ A na tym koncercie było 10 osób ^^ Ale i tak uważam,że było świetnie, za krótko,ale świetnie :) A wczoraj byłam na Kometach, co prawda dość spontanicznie, bo namówiła mnie i Łukaszka na koncert Ewelina, Konrad i Natasza, którzy przyjechali na niego aż z Jeleniej Góry, zresztą strasznie fajnie było ich znowu zobaczyć ^^ Mam nadzieję,że spotkamy się jakoś jeszcze i to całkiem niedługo :) Hah. I zamierzam się wybrać wreszcie do Krakowa! ^^ Zresztą czego to ja nie zamierzam xD Tylko skąd tu fundusze wziąć? Muszę znaleźć jakąś pracę wreszcie xD

+

Panna Pandorcia bardzo chce dorosnąć i zgubić gdzieś tą całą dziecinność i naiwność. Życie, świat, my sami mamy dużo wad,ale nauczyliśmy się z nimi żyć. Teraz zbyt mało nas obchodzi,słodkie lenistwo wdziera się w nasze życie, jakbyśmy byli skazani na słodycz i cały ten blichtr,a nie na zagładę.Ostrzegają nas,a my i tak mamy to wszystko gdzieś...Ekologiczna frustracja, nieudolność przytłacza.nic nie robimy,nie...my robimy wszystko, tylko nie to,co powinniśmy robić! Nasz świat umiera,a my razem z nim, tylko znacznie wolniej niż cokolwiek na tym świecie...Uparci wariaci. Neo-troglodyci o kamiennych twarzach.

Sęk w tym,że nie widzimy naszego błędu... Jest nam dobrze,reszta się nie liczy. Tylko,że na świecie dzieją się takie rzeczy...jest coraz gorzej...a kryzys, który nas teraz dotknął, świadczy tylko o tym,jak mało jesteśmy warci i jak wiele musimy mieć,by coś znaczyć,a pieniądze stały się jedyną wartością, jedyną rzeczą, której pragniemy. Poronione to i błędne. Piękno, które nas otacza za parędziesiąt lat będzie luksusem,a my będziemy pozamykani w sterylnie czystych betonowych blokach, już nigdy nie obejrzymy słońca, bo to tak piękne będzie dla nas mordercą. Bezsensu. Tylko,że ludzie nie umieją się uczyć na błędach...nie mówię,że ja umiem. Żal mi przyszłych pokoleń, żal mi naszego świata, jeśli w ogóle za te parę wieków będzie nadal istniał... :(

Pomyśl nad tym, drogi czytelniku. Pomyśl.

P.S.W moim życiu dzieje się wiele i jest dobrze. Chwile spędzam nad przeżywaniem i delektowaniem się tym,co mam. Nie mogę narzekać :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Walentynki <3

niedziela, 15 lutego 2009 0:37
Boże,co to był dzisiaj za dzień! ;) Masakra normalnie! xD Najpierw miałam wstać o godzinie 6:00,ale oczywiście wstałam po siódmej i ledwo zdążyłam na tramwaj i na Kulturę języka,ale co tam xD Później dowiedziałam się,że na zaliczenie z Warsztatu dziennikarskiego trzeba napisać WYWIAD,albo REPORTAŻ na 4000 znaków, OMG xD i w ogóle xD potem nie poszłyśmy, ja,Kamila,Agata,Basia i Marta na filozofię-na szczęście nie sprawdzał obecności xD - i uczyłyśmy się, no mniej więcej xD, na kolokwium z Nauki o komunikowaniu xD Kolokwium poszło mi tak sobie,ale najważniejsze,że najprawdopodobniej zaliczone ^^ Potem na technologiach informacyjnych mieliśmy egzamin i jakimś cudem udało nam się wyżebrać od niego po piąteczce xD Pan Tomasz P. miał już nas pewnie po dziurki w uszach za to skomlenie xD xD

A po wykładach ja i Kamila poszłyśmy do Pasażu,w międzyczasie zadzwoniłam do Pawła,bo miałam sprawę,a potem przyszedł mój ukochany Łukaszek i dał mi ten oto bukiet, który widzicie na zdjęciu! :* Kochany jest nieprawdaż? :* :* Z Łukaszkiem poszliśmy na pizzę i strasznie miło spędziliśmy czas ^^ Było cudownie skarbie i ogromnie Ci za to dziękuję! :* :* :* :*

KOCHAM CIĘ!!!! :* :* :*
P.S.Boże, jaka ja zmęczona =.='

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Studniówka Łukaszka + zakamuflowana rzeczywistość.

niedziela, 15 lutego 2009 0:35
Lubię się schować, niczego nie żałować, założyć na nos różowe okulary i śnić o lepszym świecie. Żaden ze mnie poeta, tylko czynię ze słów parafrazy, sygnety i stygmaty swego chorego odkupienia. Śpię i snię, o czymś innym, bo wiem,że na wiele mnie stać. To tylko muzyka, nuta zagrana inaczej niż powinna, ale mnie to nie obchodzi, bo wiem na co mnie stać :) Jestem a jakby mnie nie było, zakamufluję swoją rzeczywistość, tylko dla nas dwoje będzie widoczna w pełni. Śnię i nie chcę się obudzić, to nie ma sensu...
***

7.02.09 r. odbyła się studniówka mojego słodkiego Łukaszka i muszę przyznać,ze zawiodłam się na organizatorach tej imprezy :| Zespół był do bani, nie że grał disco-polo, bo to bym naprawdę przeżyła, o dziwo, ale nie miał w ogóle podejścia do ludzi :/ i w dodatku potrafił obrazić ludzi :/ Bleh. Poza tym więcej grali piosenek z płyt CD, niż śpiewali-ej, co to w ogóle za zespół !? WTF?! No właśnie. Jedzenie, dało się zjeść,ale za te 340 zł [za dwie osoby!!] mogłoby go być więcej,a nie malutka miseczka rosołku ze śladową ilością makarony, roladka + kluski i później jakąś wędlinę dali do chleba i tyle. A i była pizza, którą niechybnie się zatrułam :/ Ale mimo to, mimo wszystko bawiłam się z moim misiem i muszę przyznać,ze to było cudowne :) Kocham spędzać z Łukaszkiem czas, nieważne nawet gdzie, byle z nim :)
***

Poraz kolejny obejrzałam "Twilight" i muszę przyznać,ze coraz bardziej mi się ten film podoba :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Mhm.

niedziela, 15 lutego 2009 0:33
Wszystko się zawsze sprowadza do tej jednej, jedynej chwili z Tobą, Łukaszku.Sama nawet nie wiem, dlaczego. Każda taka chwila napędza moje życie a mi ładuje baterie na kolejne dni 'bez-ciebie-niestety'. Dziwnie mi tak siedząc i myśląc jak bardzo jestem wdzięczna za to wszystko, jak bardzo pragnę, by każda taka chwila trwała wieczność...I od nowa zaczynam wierzyć w miłość i od nowa zaczynam kochać...I tak nieprzerwanie, w kółko. Koło zatacza kręgi,a ja już nie biegnę w nim jak chomik.Umiem wcisnąć 'pause' w tej dziwnej grze zwanej 'życiem'. Dziękuję Tobie, bo wiem,że bez Ciebie nie zrobiłabym tego,co zrobiłam i nadal stałabym w miejscu nie wiedząc czego chcę. Dobrze jest mieć czasem taka pewność,że ma się swój własny cel i chce się go jak najlepiej spełnić. Mimo wszystko,że czasem jest źle,że czuję się źle i bywam zagubiona, Ty jesteś, złapiesz mnie za rękę i przeprowadzisz przez ten mrok. Dziękuję Ci za to. Żałuje tylko,że gdy jestem z Tobą czas tak szybko mija a gdy Cię nie ma dłuży się niemiłosiernie doprowadzając mnie do szewskiej pasji ;P

No cóż, taka kolej rzeczy, a wszystko ma swoje miejsce i czas, nieprawdaż?Nasz czas jeszcze nadejdzie,wiem to.Czuję to.Chcę to czuć. Kocham.Kocham.Kocham.I nie chcę przestać. Miłość to naprawdę dziwne uczucie. Naprawdę dziwne.:)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Wszystko ma swoje miejsce i czas.?

poniedziałek, 02 lutego 2009 20:53
Ostatnie dni były kaskadą nieprzerwanych emocjonalnych powodzi. Zero skrupułów, zero owijania w bawełnę, zero litości. Choć pełno tego było, nie żałuję. Jestem szczęśliwa, a moje szczęście ze mnie wypływa strumyczkami ciepłych uczuć.Czuję jak powoli fala mnie unosi, poddaję się przeznaczeniu i kto wie, czy robię dobrze? Zresztą to nie jest ważne. Uciekam w milczenie, chaotycznie brnę dalej, mocniej wierzę, mocniej pragnę, by marzenia się spełniły. I żaden szept mnie nie powstrzyma.

---------------------
W każdym życiu zdarzają się złe dni. Plączą się, przeplatają, miażdżą i są nieuchronną rutyną życia codziennego, szarego, półprzejrzystego. Są jak martwe liście toczące bój z bakteriami rozkładającymi te od środka. Są też dni piękne, tknięte słońcem, przechwycone przez naszą skórę,rumień i kształt tak iluzorycznie przypominający serce, nostalgiczne tchnienie lata w naszych oczach i tylko od nas zależy jak te dni wykorzystamy. Te dobre i te złe. Życie jest jak morska piana oceanu, należy mu się poddać , a jednocześnie walczyć o każdy dzień, nie ważne jaki by on był. Nie pędźmy tak, a czas się dla nas zatrzyma, a tylko od nas zależy jak ten czas wykorzystamy, jak się nim zaopiekujemy...

--------------------
Życie coraz częściej mnie zaskakuje...
Na zerówkę z prawa nie poszłam, nie dałabym radę, cóż...Mówi się trudno. W niedzielę za to mieliśmy niezapowiedziany egzamin z Nauki o komunikowaniu.!No cóż, zła byłam, choć i tak wiedziałam,że bez zaliczenia, będę mieć tróję,ale za to Indeksu nie wzięłam :/ I teraz będę za nim latać :/ No trudno, za drugim podejściem dostałam 5 :D To dobra wiadomość :D Poza tym...? Ciężko mi jakoś się zebrać do nauki xD Aj, a niedługo studniówka mojego Łukaszka! ^^ Ale się wybawimy! :D

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Strach + Karpacz + moje urodziny :)

czwartek, 29 stycznia 2009 16:19
Cholernie boję się, a mój strach staje się silniejszy.Boję się o Ciebie, o siebie, o nas...Zamartwiam się i czuję duszności, kolejny atak.Wiem,że nie powinnam się aż tak przejmować,że to nic poważnego,że wyzdrowiejesz i będzie wszystko ok...ale...za bardzo mi na Tobie zależy,za bardzo Cię kocham, by to 'olać':( Bez Ciebie nie będę miała nic, bo Ty jesteś wszystkim co mam.Chcę wierzyć,że wszystko będzie miało znów barwy,a nie niekończący się smutek.Proszę, pomóż mi Boże, pomóż jemu :( Nie zasłużył na taki los :( Człowiek jest tak kruchy, niewyobrażalnie kruchy :( Mój umysł próbuje to wymazać, szepce 'to się nie dzieje naprawdę' cichutki głosik w mojej głowie,ale...nic nie jest przesądzone, nieprawdaż?Muszę być cierpliwa, do czasu, kiedy przyjdą wyniki...Kocham Cię, jak nikogo dotąd,nie chcę byś cierpiał :* To nieważne, co było, zawsze będę przy Tobie,zawsze! :* chcę się pozbyć tego strachu, paraliżuje mnie :( Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie! :* Będę modlić się za Ciebie, choć zwykle nie robię tego. Pójdę na Mszę, chce byś był w pełni zdrowy i szczęśliwy, kocham Cię tak bardzo kocham :*

***
A więc...od początku :) Z Łukaszkiem jest wszystko dobrze, dziękuję Ci, Boże, nie dałabym sobie chyba z tym rady...To byłoby zbyt trudne...ale jest dobrze, więc nie ma co 'gdybać' ;) Egzamin z socjologii zaliczony na 4,5, a ja oczywiście jak zawsze narzekam, bo to lubię ;P a tak na serio, to jestem zapewne zbyt samokrytyczna xD xD no cóż, najważniejsze,że już dwa przedmioty mam zaliczone[teoretyczne więcej, bo mam z kilku przedmiotów zaliczenie, na podstawie obecności xD i za wszystkie obecności ma sie 3 xD]:socjologię i technologie informacyjne :) W piątek wyruszyłam z Łukaszkiem w góry ^^ Dokładnie rzecz biorąc do Sosnówki :) do znajomych Łukaszka :) Najfajniejszy był dzień w Karpaczu, gdzie zwiedzaliśmy tamtejszy Park Narodowy i Skocznie "Orlinek" :) i zpotkanie z Ewelinką i Konradem w Jeleniej Górze :) Ale niestety,to co dobre szybko się kończy i trzeba wrócić do nudnej, szarej i schizolskiej rzeczywistości ;P I do sesji egzaminacyjnej, dlatego dziś w takim skrócie, niestety.Eh.
Kocham Cię Łukaszku :*

***
Tak już czasem nieznośnie bywa,że sesja itp. zbiega się bezczelnie z moimi okrągłymi 20-stymi urodzinami,aj.No cóż trzeba się naumieć, nauczyć i znaleźć troszkę czasu na wspominanie tych ostatnich -naście lat w moim życiu. Bo w końcu to już nie wróci, niestety.Przez te całe 19-ście lat zdarzyło się wiele różnych rzeczy, których zapomnieć się nie da :) Zawsze będą gdzieś we mnie żyć, niestety nie nauczyłam się jeszcze żyć w zgodzie  z przeszłością i wspomnieniami. Wszystko nadal wydaje się być takie nierealne,ale coraz bardziej utwierdzam się w poczuciu spokoju.Jednym zdaniem:tworzę sobie wyspy spokoju, do których chętnie wracam, by naładować baterie :) Ludzi,którzy są, byli i będą blisko mego serduszka jest wiele i za wszystko mogłabym im podziękować, bo wiele dla mnie znaczą :* Raduje mnie zachłanność z jaką czerpię z życia wszystko, co potrzebne mi do normalnej [mniej lub bardziej] egzystencji. Jest tego sporo, bo nawet z tych złych chwil chcę czerpać to,co najlepsze, nauczyć się czegoś, zrozumieć. Jest mi dobrze żyjąc tak, jak żyję.Już powoli zapominam o tym, jak żyłam kiedyś, teraz wszystko jest inne. Boże jakie to dziwne,że gdy człowiek wreszcie traci nadzieję na jakiekolwiek zmiany na lepsze te zmiany przychodzą, a człowiek nie może się otrząsnąć z szoku, że jednak cała ta wiara i nadzieja i modlitwy nie poszły na marne. Te 19-ście lat było tak różnorodnych, tak dziwnych, tak innych...ponoć życie pisze najwspanialsze scenariusze i muszę przyznać,że mój był dość udany :] a wspomnienia nadal pozostają, nadal gdzieś są blisko mnie, na zdjęciach, w pamiętniku, blogach...To wszystko tworzy i kształtuje moje życie i mnie samą. Dziękuję za każde życzenia, za każde odwiedziny, za każdy gest, nawet ten najmniejszy.Dziękuję.Dziękuję za każdą przyjaźń w ciągu tych 19-stu lat i za każdą miłość spełnioną lub nie, mniejsza o to, dziękuję życiu,że dało mi tyle szans do spełnienia marzeń. Dziękuję. I życzę sobie by te marzenia się spełniały częściej :)



P.S.Sklejka trzech notek, gdyż tego wymaga sytuacja.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

.cieszyć się życiem.<3

środa, 14 stycznia 2009 1:34
Tak bardzo roztargniona jestem i tak bardzo upojona miłością,że sama nie wiem co tu robię zamiast szybować pod niebiosa? :] Nareszcie jest pozytywniej a moja maska skruszyła się po raz kolejny.Już się nie chowam.Mogę marzyc.Mogę planować!Może zaistnieć,choć na chwilę po swojemu.Chora jestem na udawanie, wiem.Ale dziś mam przerwę, na wszystko i nieważne jak tak naprawdę jest.Śnię piękny sen i nie chę się obudzić.Aj, zbyt wiele jeszcze ze mnie z małej dziewczynki! Wystarczyło,że wyszło słonko zza ciężkich zimowych chmur i że zobaczyłam Ciebie a mój świat nabrał barw...Kocham to jak piszesz...
________________________________________


Łukaszka piękny wiersz, z dzisiaj:

Moje życie w surrealistycznym czasie, zdarzeniach...
Ciągłym śnie o niewyjaśnionych skutkach i
poczynaniach,
o pociągach wśród traw,
pomiędzy betonowo-szklanymi
przegrodami,
tam gdzie słyszymy tylko
swój głos.
Nie!Nie słyszymy.
Kręcę oczyma,
głową, kończynami,
wzywam duchy,
koloruję pokoje
mimo monochromatycznych
okularów.
Wysilam zapach, czuć nosa.
Po co?
______________________________________

Aj, kocham te Twoje wiersze...Są cudowne.A Ty jesteś artystą.

Śnieg za oknem zaczął topnieć, chciałabym znów umieć żyć tak jak kiedyś,ale jeszcze pełniej,mocniej...Czegoś tu brakuje, mi brakuje,jakiegoś kawałka układanki-życia...
Tylko co to jest? Miłość?-nie, ją posiadam i jestem za to wdzięczna losowi.
Więc co? Zbyt filozofii, zbyt roztargnienia...I nie  możność skupienia się na jednej czynności.

Aj..mimo wszystko cieszę się swoim życiem,niczego nie żałuję.Nie żałuję cierpienia,nie żałuję łez, nie żałuję każdej chwili w moim życiu, każda dała mi wiele,wiele nauczyła, wiele wniosła, dzięki tym chwilom jestem jaka jestem,więc po co żałować? Dobrze mi z sobą[no dobra poza małymi drobnostkami xD].dobrze.
Los był ostatnio dla mnie łaskawy,jak będzie dalej?Się przekonamy :)

Słuchane:Skye Sweetnem-"Fallen Through" & Drake Bell-"Somehow" & Demi Lovato-"La la Land" <3

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

11 minut.

niedziela, 11 stycznia 2009 3:40
Ile tak naprawdę jesteśmy w stanie dać komukolwiek z nas samych? Relatywnie mało,gdyż sami mało posiadamy,a przynajmniej tak uważamy. Jednakże czasem życie zmienia nas, otoczenie, społeczeństwo, w którym przebywamy, dorastamy i zaczynamy dostrzegać swoje błędy. Niekiedy po prostu szybko o nich zapominamy. Niekiedy [rzadziej] uczymy się na nich. Moje rozważania są dość może powierzchowne i śmierdzą tandetą,ale są szczere, nieważne czy ktoś to przeczyta, zrozumie. Jestem kim jestem i się nie poddam, bo mam cel w życiu-niczego nie żałować i wszystkiego spróbować w życiu. Zbyt krótkie jest by je marnować. 'Nie znam dnia ni godziny...'

Czytając powieść Paulo Coelho [ano tak,nareszcie] pt."11 minut" doszłam do wniosku,że zbyt wiele zależy od naszego nastawienia do życia.I od tego, czego chcemy od życia. To wszystko ma jakąś wartość, mimo,że czasem jej nie potrafimy [nie chcemy?] dostrzec. Nawet sam ból czy strach nie powinien nas zniechęcić przed dokonywaniem istotnych i przemyślanych wyborów, przed prawdziwym i pełnym życiem, tak jak my chcemy,a nie tak jak inni nam każą żyć. Najpiękniejsze jest to,że gdy zaczniemy już decydować o tym, jak żyjemy, stajemy się wolni. Wolni od uprzedzeń, nietolerancji itp. Stajemy przed wyborami i sami z czystym sumieniem o nich decydujemy, nawet jeśli się nam nie powiedzie,a nasza decyzja była błędna, to nadal była nasza decyzja nikogo innego. Czytając "11 minut" doszłam również do wniosku,że wiele zależy od czystego przypadku [?], zrządzenia losu [?]. A każda podjęta przez nas decyzja pociąga za sobą lawinę kolejnych decyzji, które kształtują naszą rzeczywistość, zmieniają ją.Taka reakcja łańcuchowa. Gdybyśmy dajmy na to nie napisali SMS-a i nie wysłali go przez pomyłkę do kogoś innego, nie znaleźlibyśmy [przykładowo] miłości swojego życia itd.itp. Wierzę w to,że jednak ktoś nad nami czuwa,że to wszystko ma jakiś głębszy sens,że to wszystko nie jest bez znaczenia...

Filozofia
daje mi pocieszenie, na które zawsze czekałam i daje mi odpowiedzi,choć nie pełne i nie podlegające negacji, to jednak mnie one satysfakcjonują, dają ukojenie mojej ciągle poszukującej, niestrudzonej duszy. Kocham zanurzać się w przestrzeń, której do końca nie rozumiem i starać się wyłowić z niej to,co mnie dotknie i przyniesie słodkie ukojenie. "11 minut" jest powieścią,która rodzi wiele refleksji,zatem pewnie [ale nie na pewno] coś jeszcze o niej napiszę.bo warto.warto.warto.!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

.dzień bez duchów.

niedziela, 11 stycznia 2009 3:39
Dobrze jest czasem wiedzieć,ze się bywa szczęśliwym, bo tak jest a nie,ze tak należy, bo tego wymaga sytuacja.Dość udawania! Dzisiejszy dzień dowiódł,że moje szczęście zależy tylko ode mnie,ze potrafię być szczęśliwa kiedy tylko zechcę. Wydaje mi się,że człowiek często nie jest szczęśliwy z dość prozaicznego i błahego wydawałoby się powodu-z lenistwa.

Z czasem zbyt przyzwyczajamy się do swojego bólu,cierpienia,że wolimy pozostawić,to takim jakie jest niż zawalczyć, choćby odrobinkę o swoje szczęście...A szkoda,bo czasem naprawdę warto.A za dzisiejszy dzień serdecznie dziękuję mojemu Łukaszkowi.Tylko Ty umiesz sprawić,ze chcę żyć, tak jak lubię,dla Ciebie wstaję i oddycham nowym dniem.Jesteś inspiracją mojego życia. Dziękuję. Dziś niczego nie udawałam,Ty wiesz :* Dziś krótko,zbyt wiele na głowie. Żegnam, :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Dziwne życie jak w Madrycie...

niedziela, 11 stycznia 2009 3:39
Dziwnie mi tak bardzo,że sama nie wiem co się dzieje...? Czuję się jakbym szybowała gdzieś daleko stąd zostawiając tylko lekką, wilgotną smugę światła po sobie, taki ulotny ślad po moim życiu...Zupełnie jak w filmie grozy, tylko bez happy endu z dziwnym psychodelicznym zakończeniem... Jednakże źle nie jest, tego powiedzieć nie mogę, mimo,że zżera mnie tęsknota za domem, źle nie jest, bo jest przy mnie On, a od niego jestem uzależniona jak od powietrza i wody, czy pepsi.

Life is life, love is love.
Oj, tak. A jak po Świętach...? Lepiej. Święta minęły zaskakująco szybko...I ojciec zachowywał się w miarę cywilizowanie, o dziwo. To do niego nie podobne wręcz, ale dziękuje mu za to, że nie darł się, że nie wyzywał nas, że moje święta z Łukaszkiem były udane. Żałuję tylko,że tak mało śniegu było. Cóż... Sylwester minął również szybko, ale i miło :) Najgorsza była moja panika podczas aktu strzelania fajerwerków, aż nasza psinka Perełka się wystraszyła do tego stopnia,że teraz na dwór z domu nie chce wyjść, biedna. Wszystko jednak się dobrze skończyło :) Będę te święta miło wspominać, choć tak naprawdę nie lubię Świąt, naprawdę nie lubię. W mojej rodzinie święta to zawsze taka parodia jest. Niestety. udawanie.udawanie.udawanie.

Cieszę się,że  powoli się to kończy. Teraz czeka mnie okres mroku, nauki i zwolnionego oddychania. Sesjasesjasesja.Gdzieś ponad chmurami znajdę spokój,wiem to, to nie tylko błahe pisanie, to standard mojego życia. Dziwne jest to życie, nieprawdaż? oj dziwne. Niepewne. Niezrozumiałe. Niebywałe. Nie-,Nie-. I więcej jeszcze. Więcej słońca, smaku pomarańczy. To Twój smak, smak naszej samotności we dwoje. Jak marzenie nie do spełnienia, lecz my nigdy się nie poddamy, mamy dość wiary. Fly away from me... save me from myself... love me...just all... Chciałabym uciec, od mojej wyuczonej roli, od tej maski, którą ciągle noszę, od seksualnej żądzy wyzwolenia swojego jestestwa... Odejdź jak ja odejdę. chwilę mi dajcie, zniknę, silniejsza, bo znam siebie, wiem jak jest, jak będzie...? Nie będzie wszystko jedno. Codzienny obraz nędzy. chciałabym się wreszcie zrozumieć.

Oj, tak... zniknę...utlenię swe marzenia... Help.Hilfe. Irytujące. Kocham Cię i to się liczy, nieważne jak będzie i nieważne,że marzenia są dla ludzi szczęśliwych, a ludzie szczęśliwi to gatunek wymierający. Nieważne. Nie ocalę całego świata, nie naprawię tego co złe. Nie dam rady sama tego zrobić. Chcę ocalić tylko Ciebie, nas.Ocalę...? Świeć mi jasno jak gwiazda i prowadź ku przyszłości, nieważne jak odległej, kocham Cię a moja miłość przetrwa wszystko.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Świadomość, która potrafi ranić...

niedziela, 11 stycznia 2009 3:38
Jestem jak pająk łażący i drażniący wszystkich. Jestem jak hiena żerująca na niewinnych. Jestem jak szept zbyt cichy, by go usłyszeć... Jestem jak wiatr; porywisty, zmienny... Jestem kimś kim chciałam [?] być. Jestem jak ocean, głęboki i bezkresny. Jestem jak muzyka bez nut, jak skrzypce bez strun... Ciągle czegoś brak, choć ma się wszystko. Pragnienie zmian zbyt silne, by można było je zignorować. Ciągłe burze, kataklizmy. I zmierzch.

Symbolika i dziwna metafora mojego życia. Jestem jak potwór wynurzający się co dopiero na świat i siejący panikę. Jestem jak motyl, kruchy i zbyt delikatny na to życie. Zbyt głęboko przeżywam, zbyt głęboko czuję. Chwieję się, chwieję i ulatniam jak gaz rozpylając cząsteczki mego zła. Jestem historią, która nie ma happy endu [?], bo cóż to za szczęśliwe zakończenie-śmierć? Idylla, która tylko w naszych snach trwa. Jestem księgą, której nikt nie chce poznać. Tabula rasa, zacząć od nowa, od nowa zmienić świat. Wiem,że to nic nie daje, to nic nie zmienia... Mój trud, to tylko puste zachcianki rozkapryszonej księżniczki na ziarnku grochu. Moje marzenia zamknięte w szklanej kuli, nic nie warte, bez pokrycia, obumarłe. Jestem kimś kto nie potrafi żyć, wieczny buntownik. Zachłanna jestem, pyszna, bezlitosna i wredna. Negatywy-pozytywy.Sarkazm-ironia-groteska.

Komedia życia. Jestem jak ćma łaknąca słońca, świetlistej otoczki, optymistycznej maskarady. Idea, która trzyma mnie przy ziemi, o dziwo, to miłość. Nie wierzę w nią, choć wiem,że istnieje. Dziwnie-niezrozumiałe. Analityczne przedawkowanie. Kryzys wieku średniego? [śmiech na sali] Fluorescencyjny pyłek mej osobistej przegranej znaczy mi drogę do domu. Ciągle od nowa. Powroty i Odjazdy. lovelovelove. Bądź mą heroiną, pozwól mi zapomnieć. lightlightlight. Amore-pomidore. I inne takie bzdury, którym się poddaję. sensenssex?

Ideowa halucynacja. Chaos serca, chaos duszy, chaos myśli. I ta ciągła świadomość, że to nie jest prawda, że to tylko iluzja...To rani. Jestem ofiarą swoich decyzji. To nie ma sensu. I tylko ten krytyczny stan uśpienia, który pozwala przetrwać kolejny dzień.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Notka z 19.12.08 r.

niedziela, 11 stycznia 2009 3:37
Czuję się dziwnie, inaczej, nierozmyślnie. Jestem jak przypadkowy pocisk wystrzelony nie w tą co trzeba osobę. Czuję się kanibalem własnej nieustannie udręczonej duszy... Nie, nie jestem 'EMO', bo ktoś mógłby mnie osądzać, o coś tak błahego i przemijającego z czasem. Ja mam siłę, by trwać... Staram się nie myśleć o końcu tych pięknych dni...

Wiem,że ciężko będzie, wiem, że to co złe zawsze mnie odnajdzie. Tak, wiem. Irracjonalnie optymistyczna jestem. Pewna, tego, co musi być. Niezmienność rozszarpie me wnętrze, a serce ukryję w szkatułce, niech odpocznie, zregeneruje siły. Pesymizm. Realizm. To tylko pojęcia, połączenie nieodzowne, nieuniknione dwóch pierwiastków chorej ulotnej materii."Ludzie umierają, idee trwają nawet po ich śmierci" Sens, którego nadal szukam i słowa, które muszę powiedzieć, sen, który zawsze śnię, jak psychodeliczny collage z powykrzywianymi szczęśliwymi twarzami. Bądź mą nirwaną, bądź mym spokojem. Uderz, niech zaboli. Mocno! Ten blask, ten smak...

Wiele oddam za ciszę nie zmąconą niczym, NIKIM. Chcę znaleźć własną arkadię pełną CIEBIE, chcę czuć wiatr, zapach słów "Kocham Cię", chcę wiedzieć czy już na zawsze razem... Świat składa się z tylu pojęć... Czym właściwie jesteśmy? "Człowieczeństwo"-kolejne pojęcie- jak to właściwie jest? Czym jest to "człowieczeństwo"? Pojęcie + pojęcie = pojęcie. I tak Ciągle, od nowa. Nic nigdy nie jest pewne, nic nigdy nie jest stałe. Nawet pojęcia z biegiem lat zmieniają swoje znaczenia... To walka, nieustanna, od początku. Koniec? Pojęcie abstrakcyjne. Nie ma końca. A śmierć? To tylko początek. "Śmierć jest spokojna...Łatwa...Życie jest trudniejsze..."

Dziękuję za te 10 miesięcy :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Z-N-A-K-O-M-I-C-I-E.

niedziela, 11 stycznia 2009 3:36
Bo wszystko czego najbardziej pragnę jest przy mnie.Wspiera mnie,dodaje otuchy.Kłócimy się,ale to normalne.Czasem to oczyszcza atmosferę.Kocham Go, kocham tak jak nikogo jeszcze nigdy dotąd, choć najprawdopodobniej przeżyłam już miłość swojego życia...BTW.Myślicie,że prawdziwa miłość zdarza nam się tylko raz w życiu?Czy jesteśmy przeznaczeni tylko jednej osobie?

Sama nie wiem, jak to jest...życie czasem zbyt skomplikowane jest :/ ale gdy ma się osobę/y na której.których można polegać zawsze jest znacznie znośniej. Poza tym...co u mnie? Lenia mam,a tu sesja egzaminacyjna zbliża się wielkimi krokami, co mnie przeraża :/ Zapisałam się do Dolnośląskiej Biblioteki Narodowej i wy pożyczyłam m.in.:"11 minut" Paulo Coelho oraz "Merrick" Anne Rice :) Więc mój leń przejawia się tylko jeśli sprawa dotyczy nauki, chociaż pierwszy egzamin [socjologia], jest też z jednego z moich ulubionych przedmiotów na studiach ^^

Kocham Cię skarbie :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Taniec życia.

sobota, 13 grudnia 2008 13:22
Zniewala mnie ta pustka,którą czuję wewnątrz.Zniewala mnie realizm mego upokorzenia i psychicznego zniewolenia.Zniewala mnie blask gwiazd przeciekający przez mgłę. Zniewala mnie rodzaj uczuć, których kontrolować nie potrafię.Zniewala mnie jasność i mrok mego zdruzgotanego i poranionego życie.

Zbyt dużo epitetów na raz.Zniewala mnie blask, tak oślepiający, że nie jestem w stanie dostrzec swą własną przyszłość. Nicość? Zniewala mnie smak życia, jego słodko-gorzki, gorzko-słodki smak. Zniewala mnie próżność istnienia i jakże mylna pycha nieśmiertelności.Zniewala mnie brak reguł i ich zwykła potoczna imitacja. Każdą regułę da się złamać i zastąpić nową.I tak w kółko. Od początku.Chwiejemy się, nieprawdaż? Krzywizna zdarzeń. Taniec życia. Życia taniec. Nie sposób go zatrzymać, nie sposób zwolnić tempa. A co u kresu jego nas czeka...? Retoryczne pytanie. Śmiech na sali.? Ironia. Zniewala mnie sytość i pluralizm ludzkiego zniewolenia.

Zniewala mnie cisza następująca po śmierci. Zniewala mnie kontrast doczesnego świata. Zniewala mnie obłuda i egoizm współczesnych ludzi. Zniewala mnie miłość zatruwająca mi krew. Zakochanie? Kochanie? Wszystko na raz i nic. Iluzja? Zniewala mnie to, jak na mnie ON patrzy.Zniewala mnie ON. "Bóg umarł?". Może. Zniewala mnie mnogość, różnorodność i kryzys z naśladownictwem innych. Kopia mistrza? Kopia rodzi kopię, kopia kopi rodzi kopię. I tak cały czas. Kserówki. Kopiarki. "Nic, naprawdę nic nie pomorze, jeśli TY nie pomożesz dziś miłości". Sekretne okno na świat.

Zniewala mnie moc z jaką dotyka mnie ból i radość, jak dźwięczy mi w ustach, jak smakuje moim uszom. Zniewala mnie ilość myśli w jednej chwili. Chaos. WSZYSTKO to tylko chaos. I mnogość. NIEZDECYDOWANIE. Czemu zatem to piszę? BY ZAPOMNIEĆ. Tyle.


P.S.Dzisiejszy dzień zapowiada sioę niezwykle interesująco.:)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Krótka historia pewnej pomyłki.

czwartek, 04 grudnia 2008 23:06
Zakochałam się.Byłam inna, odmieniona.Żałuję,że się tak stało.To mnie zmieniło.To było prawie dwa lata temu.Do tej pory leczę rany.Ta miłość mnie zniszczyła.Mimo,że na nowo kocham [tym razem ze wzajemnością], chwieję się.Podświadomie.Nie wiem co mi jest. Rozchwianie emocjonalne. Przeżarty obrazek mnie samej.

Znikam i pojawiam się, jak iluzja.Nie jestem już tamtą dziewczyną,która naiwnie ufała, która była cały czas tylko szczęśliwa, która "żyła" miłością.Żałuję,że to był ON,a nie mój Łukasz, bo bym tak nie cierpiała.Nie zatraciłabym siebie.Nie opadła na samo dno.Wszystko byłoby inne,inaczej.Żałuję,Boże jak ja żałuję,że mu ufałam i jeszcze po tym wszystkim nazywałąm go "przyjacielem"!

Wstyd mi za swoją naiwność.Boże,to musiało tak być?Dobrze,to zrozumiem,ale dlaczego nie mogę już normalnie żyć?!Dlaczego nie mogę się otrząsnąć i zacząć się na maksa cieszyć??Ciągle gdzieś pod skórą czuję jakiś dojmujący smutek.Niewyobrażenie...Chcę zamknąć go gdzieś w klatce, by przestać myśleć o tym, o NIM i o NIEJ,która udawała moją przyjaciółkę,a tak naprawdę mi GO odebrała?Nie to złe słowo, ja przeinaczam fakty,wiem.wiem.Jak to właściwie było? To ON okazał się tym ZŁYM?Tak,oszukiwał mnie, tak jak ONA...Ale już dość.To nie ma sensu.Chcę zapomnieć.zapomnieć.zapomnieć.To była największa pomyłka w moim życiu.


"(...) cierpienie to stan wewnętrznej samotności, w
którym nie może pomóc nic z zewnątrz."
-Emil Corian
Bardzo proszę o klikanie: ODDAJ MI SWOJĄ KREW!<33

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

.naładowane obrazami.

wtorek, 02 grudnia 2008 23:22
To wszystko jest zdumiewające. U siebie, w domu, na Mazurach nie czuć tej świątecznej atmosfery aż tak bardzo jak ją czuć tu, na Dolnym Śląsku. Zdumiewa mnie fakt,że coraz więcej jest to Święto traktowane jak dobry sposób na zysk. Mimo to, jednak tu jest inaczej. Gorączka przed świątecznych zakupów trwa z całą swoją namcalnością dając nam w kość, jednakże tutaj to nie wszystko. Czuć tu powiew tradycji, a nie fetor konsumpcjonizmu.

Czuć tu tą niepowtarzalną atmosferę, ten klimat Świąt Bożego Narodzenia spędzanego z bliskimi i z nimi chcąc je spędzać,a nie z prezentami, które dostaliśmy.Tutaj spoglądając dzisiaj podczas spaceru z moim Łukaszkiem zauważyłam różnicę we wszystkim. Mazury, mimo,że pełne tradycji, chełpiące się wręcz tym, wcale nie są tradycjom i obyczajom utartym przez wieki wierne. Niestety. Nie wiedziałam,że można lubić te Święta [tak,tak.nie lubię(lubiłam?)Świąt Bożego Narodzenia] i cieszyć się nimi :) A jak cudownie wygląda Wrocławska Starówka! Magia! :)
Dziękuję mojemu ukochanemu za ten dzień :* :* :*

Słuchane:
  1. My Chemical Romance-"Mama" [klik]
  2. My Chemical Romance-"Vampires will never hurt you"[klik]
Zapraszam również na bloga z moim opowiadaniem:pandora-vampire.eblog.pl [klik] oraz na moje konto na wrzucie.pl: pandorcia89.wrzuta.pl [klik]

Pozdrawiam serdecznie i gorąco :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

I wanna be with you.

sobota, 29 listopada 2008 4:13
 O co właściwie chodzi?
Ja już nic nie rozumiem. Czy to moja wina? Czy naprawdę do siebie aż tak nie pasujemy? Nie rozumiemy siebie, to fakt. Ale co z tym zrobić właściwie? Wiem,że mnie kochasz, ja Ciebie również,ale już sama nie wiem co się dzieje...tracę pewność,że to już na zawsze...Nie wiem. Boję się,że nie wytrzymasz ze mną. Bo jest tak,ze nie ma dnia kiedy siebie nie ranimy, zauważyłeś? Wiem,ze i tak tego nie przeczytasz,ale te słowa układałam już w nocy, kiedy płakałam, nawet nie wiem czemu. Bo pojechałeś do Agaty? Że widziałeś jej córeczką,a ja nie, choć to moja przyjaciółka a Ty ją ledwo znasz? :| Wiem, głupi powód, ale mnie zabolał. Mówiłeś,że czasu nie masz. Ale... Nie chcę o tym myśleć. Nie rozumiem siebie i Ciebie tez, nie rozumiem Twoich reakcji. Nie wiem co się dzieje... Jesteś szczęśliwy? Ze mną? Tak szczerze?

Boję się,że to nieprawda. Wiesz jak to jest. Ty i ja.Osobno,a jednak razem. Nie chcę byśmy byli ze soba tylko z jako takiego przyzwyczajenia. Wiem. Mamy zły okres? Będzie lepiej. Mam taką nadzieję. Nie chcę Cię ranić. Nie chcę. A czuję się ciągle jakbym to robiła. Beznadziejnie szorstka. Przykro mi. Kocham Cię,a miłość moja nie zna granic, choć chwieje się, nie zdradzę, nigdy. Przepraszam.
Nic nie rozumiem.Nic nie wiem.Boję się.Boję.Zachłannie łaknę powietrza.

Please, save me from myself...
like an angel in the sky, save me from the pain.

 Innaczej.Inaczej niż zwykle?

Czasem denerwuje mnie powierzchowność tych wszystkich ludzi. Nie każdy musi i jest idealnie idealny. Bzdury. Ideałów nie ma. I nie będzie.!
Jak ja lubię tę ciszę w nocy, kiedy świat na chwilę zamiera, słychać tylko miarowy pomruk miasta.Kocham te chwile, w których jesteś przy mnie, bo wiesz ile to dla mnie znaczy. Jesteś mym powietrzem. Dziękuję,że dzięki Tobie mogę wreszcie oddychać, wiem,że wiele błędów popełniam i dziękuję Ci, za to,że pomagasz mi je naprawić. To bardzo dużo dla mnie znaczy. Chwile, gdy mogę nacieszyć się Tobą, są dla mnie bezcenne, wiem,że może tego nie widać,ale są.I zawsze już będą.
Nie lubię chwil, kiedy poczucie winy mnie przygniata, kiedy ból, kiedy suchość w ustach narasta.To nie koniec, nie ma nadziei, ja wiem,że mam jeszcze wiele do zrobienia, do zmienienia. Rozumiem,że chwytam się czasem ostatniej deski ratunki. Wiem,że powinnam się bardziej starać i naprawdę dobrze wiem,że mało w tym kierunku robię.

Czasem zbyt dużo mam sobie do zarzucenia. Wiem,że jestem zbyt samokrytyczna, zbyt zachłanna, owładnięta jakąś manią, paranoją...Może będzie lepiej, gdy zamilknę???
Czasem chwieję się, jak liść na wietrze,ale stale trwam, bo wiem czego chcę, tego, czego najbardziej chcę. Inne rzeczy zmienne są, nieważne. Ulotne zbyt, by przywiązywać do nich jakiekolwiek znaczenie, nie sądzisz?

'Będę starą pomarszczoną kobietą.
Będę jedną z tych wątłych istot
O wyschłych rękach, przerażoną
Do łez przy przechodzeniu przez ulicę'
-A.Ostriker


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Przeszłość.Przyszłość.Teraźniejszość.?

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

O moim bloogu...

Rozpoczynam coś nowego...Zakochana i szczęśliwa.Optymistka.I ciągle poszukuje...i odkrywam...

Cząstka mnie...

Chaotyczna, niezrównoważona, cicha, szczera...Ciągle poszukująca rozwiązań...swojego miejsca na świecie.

^^

Odwiedziny: 275213
Wpisy
  • liczba: 71
  • komentarze: 530
Bloog istnieje od: 3452 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl